15.07.1962 Wersja do druku

Toruńskie Dionizje (fragm.)

...Bez cienia nadziei zasiada publi­czność, by obejrzeć "Franka V". Ja­kie można mieć złudzenia, gdy sztu­ka rozłożyła się w tak doświadczo­nym teatrze jak Dramatyczny w Warszawie? W dodatku prasa na Wybrzeżu (takie krążą słuchy) wy­powiadała się o tym przedstawieniu bardzo sceptycznie. I nagle dzieje się coś, czego nikt nie przewidywał. Po pierwszym ak­cie zrywają się oklaski: nie te grze­cznościowe, ale burzliwe, namiętne. W antrakcie wszyscy zapamiętale dyskutują. Sukces teatru? Bądźmy ostrożni, nie dajmy się unieść pierwszym wrażeniom. Ale to, co się dzieje na scenie, trafia bezbłędnie w styl sztuki: reżyser (J. Goliński) idzie ostro i na całego w groteskowym ujęciu i równocze­snej parodii konwencji operowych.Jest w tym żelazna konsekwencja. Każdy z pomysłów zaskakuje świe­żością. To, co w Warszawie się nie udało, tu święci triumfy. Już pierwsza scena sfingowanego pogrzebu Franka V świetnie roz­wiązana: kondukt prz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Kulturalny nr 28

Autor:

Henryk Bieniewski

Data:

15.07.1962

Realizacje repertuarowe