06.04.2012 Wersja do druku

Torunian nie stać na salę na Jordankach

- Organizatorzy imprez wytłumaczyliby prezydentowi Torunia, że w sprawie sali koncertowej na Jordankach nie ma sensu iść w śmiałą architekturę, że liczy się wyłącznie pragmatyka - mówi Janusz Lipiński, właściciel impresariatu artystycznego As/Toruń.

Grzegorz Giedrys: Jest pan przeciwny budowie sali koncertowej na Jordankach? Janusz Lipiński: Nie jestem przeciwny budowie sali koncertowej, przeciwny jestem temu, że zapłacimy 200 mln zł za obiekt, który nie będzie zbyt użyteczny. Nie mówię tutaj o parametrach technicznych sali, ale o jej zastosowaniu. Koszty są horrendalne. W masie Urzędu Miasta zapewne umykają nam kolejne kwoty: za kolejne konsultacje, telefony, bilety lotnicze, nowe projekty, obsługę prawną. Starówka upada, Bydgoskie Przedmieście biednieje, miasto zaraz utonie w długach, a tymczasem okazuje się, że stać nas na drogi obiekt, który w dodatku przez większą część roku będzie stał pusty. W Toruniu będzie ostra konkurencja. Jest Motoarena z wielkimi widowiskami plenerowymi, będzie hala sportowa. Wkrótce po remoncie zobaczymy nowe oblicze Od Nowy, działa nadal Aula UMK, jest Baj Pomorski, Młodzieżowy Dom Kultury, Olimpijczyk, Centrum Handlowe Park, Dwór Artusa, Teatr Horzycy. Do t

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Torunian nie stać na salę na Jordankach

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Toruń online

Autor:

Grzegorz Giedrys

Data:

06.04.2012

Wątki tematyczne