Na zakończenie sezonu Teatr Muzyczny w Toruniu zaprosi widzów na polską prapremierę musicalu „Mała Miss", który powstał na podstawie nagrodzonego Oscarem filmu „Little Miss Sunshine". Polska prapremiera już w piątek 10 lipca 2026 roku.
– Twórcy musicalu dość wiernie odtworzyli historię rodziny Hooverów, wzbogacając ją o przepiękne piosenki. To wartość dodana dla fanów filmu. Ta historia jest jednak skierowana także do osób, które go nie widziały. Może trafić każdego w samo serce, bo dotyka prostych prawd o relacjach rodzinnych – mówi reżyserka Agnieszka Płoszajska. – Czasami są absurdalne, czasami bardzo toksyczne, ale ostatecznie te najsilniejsze więzi mamy właśnie z naszymi bliskimi.
Spektakl „Mała Miss" jest przede wszystkim opowieścią o ludzkich kryzysach i niełatwych relacjach, ale też o sile rodzinnych więzi, które pomagają przezwyciężyć nawet najtrudniejsze chwile. Metaforyczna podróż rozklekotanym busem z Nowego Meksyku do Kalifornii staje się obrazem kondycji całej rodziny.
– Każdy z członków tej rodziny ma inny powód do kryzysu. Olive jednoczy wokół siebie całą ekipę skłóconych i borykających się z różnymi trudnościami ludzi. Dzięki jej marzeniom wyruszamy w podróż, która uwypukla panujące w tym domu relacje i powoduje przejścia do różnych rozwiązań, rozstań bądź połączeń – podkreśla Agnieszka Płoszajska, reżyserka musicalu „Mała Miss".
Reżyserka zwraca uwagę, że historia Hooverów może być bliska wielu widzom, bo – także jako społeczeństwo – często potrafimy zjednoczyć się wokół wspólnego celu mimo codziennych konfliktów. Film z jednej strony niesie duży ładunek dramatyczny, a z drugiej zawiera dużą dawkę humoru. Spektakl „Mała Miss" również będzie taką mieszanką. – Są sceny stricte dramatyczne, grane niemalże filmowo, wymagające pogłębionego aktorstwa. To trudne tematy i trudne sytuacje. Są one przeplecione scenami komediowymi – czarnym humorem. Jest to przeplatanka, którą lubię najbardziej – w momencie, kiedy boimy się, że będzie zbyt sentymentalnie, pojawia się ostry żart – zdradza Agnieszka Płoszajska.
W główną rolę Olive Hoover na zmianę wcielać będą się: Maria Władyko i Zofia Zacharek. Dla Marii Władyko jest to pierwszy tak duży spektakl. Wcześniej występowała w Teatrze Wybrzeże z Młodzieżowym Domem Kultury. Zofia Zacharek swoją teatralną przygodę zaczęła na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni – gra Jane w spektaklu „Piotruś Pan" oraz w zespole musicali „Mistrz i Małgorzata" oraz „Skrzypek na dachu". – To rodzina z problemami. Tam są różne problemy – wujek próbował popełnić samobójstwo, dziadek bierze narkotyki. Dziwnie trochę jest tam – mówi Marysia. – Mój sceniczny dziadek jest dosyć szalony, bierze narkotyki, po czym umiera. Wujek leczy serce po rozstaniu i ma depresję, brat składa śluby milczenia, mój sceniczny tata jest ciągle zapracowany, a mama stara się utrzymać rodzinę w całości, chociaż nie wychodzi jej to za bardzo – dodaje Zosia.
Choć główną bohaterką musicalu jest kilkuletnia dziewczynka, spektakl przeznaczony jest dla widzów dorosłych i dojrzałych. Choćby dlatego, że pojawia się w nim wulgarny język i tematy mogące przywoływać wspomnienia trudnych doświadczeń.