Pomysł jest prosty. Tak prosty, że aż męczący. Przez ponad dwie godziny jedenastu uczestników czatu tkwi nieruchomo na scenie. Co robią? Szukają głębi w internecie.
- Jesteśmy pokoleniem internetu - obwieszcza Koteczka (Anna Radwan-Gancarczyk) w setnej minucie spektaklu "Cz@t" wg tekstu Krzysztofa Rudowskiego. Zmęczona monotonnym rytmem przedstawienia publiczność już nie reaguje. Trudno się dziwić. Żadna z postaci nie ruszyła się z miejsca nawet o centymetr, tempo czytanego przedstawienia wyraźnie siada, a wypowiadane przez uczestników internetowego czatu prawdy oczywiste mocno trącą myszką. Dlaczego? Choćby dlatego, że tekst przeszczepiający język czatów na scenę Rudowski pisał w 2000 roku. Intrygująca wówczas zarówno media, jak i poważnych badaczy tematyka wyraźnie go wkręciła. Słychać to, gdy ustami swych postaci podkreśla, że "internet to medium, z którego ciężko się wyzwolić" albo że "na czatach gromadzą się ludzie, którzy chcą w wirtualnej rzeczywistości realizować swe marzenia". Problem tylko w tym, że w 2005 roku tak oczywiste kwestie nie obchodzą nikogo. O fenomenie czatu powiedziano i