31.05.2019 Wersja do druku

Tomasz Cyz: Jeśli weźmiemy zdjęcie skautek, niektórzy mężczyźni natychmiast rozpoznają na nim nimfetki

- Kiedy zaczynaliśmy pracę dwa lata temu, świat wyglądał inaczej, bo byliśmy przed aferą hollywoodzką związaną z #metoo. W Polsce w sferze publicznej i obyczajowej też jesteśmy dziś w zupełnie innej sytuacji, m.in. po filmie braci Sekielskich - rozmowa z Tomaszem Cyzem, reżyserem spektaklu "Lolita" w Teatrze Nowym w Łodzi. Dziś premiera.

Izabella Adamczewska: Wystawienie w Łodzi "Lolity" było pomysłem eksdyrektora Teatru Nowego, Andrzeja Barta? Tomasz Cyz: - Tak. Kiedy we wrześniu 2016 roku padła propozycja, nie mogłem odmówić. Takiemu tytułowi się nie odmawia. Trochę to trwało, ale wszystko wskazuje na to, że wreszcie opowiemy tę trudną i bolesną historię o niemożliwej do zaakceptowania miłości. Właśnie, premiera była zapowiadana na 2017 rok, ale trzeba było ją przesunąć przez problemy z uzyskaniem licencji. Edward Albee był sfrustrowany pierwszym wystawieniem "Lolity", ochrona tekstu jest chyba tego konsekwencją. Ale od niego nikt nie wymagał trzymania się oryginału. - Tajemnicą jest, dlaczego Nabokov zgodził się oddać prawa do wystawienia "Lolity" w teatrze tylko tej sztuce. Nie można zrobić własnej adaptacji i - jak w przypadku wszystkich sztuk Albeego - skracać, dopisywać, przestawiać. Tekst ma iść tak, jak został napisany. Tydzień po propozycji Barta, kiedy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Przed premierą "Lolity". "Jeśli weźmiemy zdjęcie skautek, niektórzy mężczyźni natychmiast rozpoznają na nim nimfetki"

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Łódź online

Autor:

Izabella Adamczewska

Data:

31.05.2019

Realizacje repertuarowe