16.12.2009 Wersja do druku

Toksyczna telewizja publiczna

Przestałem wierzyć w możliwość naprawy molocha przy Woronicza. Zamiast dywagować nad uzdrowieniem instytucji nie do uleczenia, trzeba zastosować wobec niej opcję zerową. Czyli rozwalić i na zgliszczach zbudować nową - pisze Jacek Wakar w dzienniku Gazecie Prawnej.

Opadły wszelkie dymne zasłony. Opiewająca na 200 mln zl dziura w budżecie oraz sposób wyboru nowego prezesa to gwoździe do trumny. TVP znalazła się na dnie. Zapomnijmy, że kiedyś nazywano ją instytucją zaufania publicznego. Trudno to chwalić, ale i trudno zanegować fakty. Sprawca ataku na premiera Włoch Silvio Berlusconiego, choć dopuścił się czynu karalnego, zdobył nieprawdopodobną popularność w internecie. Ponoć niedługo po zdarzeniu jego profil na Facebooku przeszedł istną nawałnicę. Napastnik musiał wyrazić wolę tłumów, bowiem zdobył swym czynem ponad 40 tys. nowych "przyjaciół". Rozwalić do fundamentów Czytałem o tym i myślałem, co by się stało, gdyby ktoś zastosował w praktyce receptę na uzdrowienie naszej telewizji publicznej, zaproponowaną przed kilkoma miesiącami przez Jana Klatę. Rzadko przyznaję rację nadziei polskiej reżyserii teatralnej, ale tym razem muszę. A Klata rzekł wówczas mniej więcej tak: zamiast dywagowa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Toksyczna telewizja publiczna

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Gazeta Prawna Nr 245/16-12-09

Autor:

Jacek Wakar

Data:

16.12.2009

Wątki tematyczne