02.12.2019 Wersja do druku

To natura dała nam tę możliwość

- Aby dobrze śpiewać kontratenorem, trzeba myśleć tym głosem, identyfikować się z nim, co w wielu przypadkach nie jest proste. Jesteśmy mężczyznami, mówimy swoimi naturalnymi głosami, wyższym lub niższym, i nagle, zaczynając śpiewać, wchodzimy w inny świat - mówi Artur Stefanowicz w wywiadzie dla Ruchu Muzycznego.

Jacek Marczyński: W stosunkowo krótkim czasie wypuściłeś w świat trzech wychowanków, wielce obiecujących kontratenorów: Kacpra Szelążka, Michała Sławeckiego, Rafała Tomkiewicza. To talenty objawiają się falami, czy to może objaw mody na kontratenorowe śpiewanie? Artur Stefanowicz: W świecie jest dziś ogromne zapotrzebowanie na kontratenorów, choć może trudno zauważyć je u nas w kraju. Wystarczy spojrzeć choćby na program Metropolitan Opera w Nowym Jorku w tym sezonie. Sezon otwiera "Echnaton" Glassa z kontratenorową partią tytułową, a potem grana jest "Agrippina" Haendla. Takie wybory repertuarowe wcześniej zdarzały się sporadycznie. Największe teatry operowe, które były skostniałe w swych decyzjach, otwierają się na rzeczy dawniej nieobecne na ich scenach. Skoro jest popyt, musi być i podaż. Dostrzegasz to jako pedagog? Przychodzi do ciebie dużo młodych ludzi i mówi, że czują, iż chcą śpiewać takim właśnie głosem? - Tak, ale

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

To natura dała nam tę możliwość

Źródło:

Materiał nadesłany

Ruch Muzyczny nr 11

Autor:

Jacek Marczyński

Data:

02.12.2019