04.02.2011 Wersja do druku

To jest zazdrosny zawód

- Jako nastolatka, miałam plakat Dominga nad swoim łóżkiem. Miałam go okazję spotkać kilka razy. W Los Angeles, Nowym Jorku, Londynie, Hamburgu i w Polsce, ale niestety nigdy z nim nie pracowałam - rozmowa z ALEKSANDRĄ KURZAK.

Robert Migdał: Żyje Pani na walizkach. Jednego dnia Londyn, drugiego Wiedeń, Nowy Jork, Warszawa. Nie jest to trochę męczące? A może wręcz przeciwnie: daje to Pani wielką adrenalinę, uwielbia Pani życie w ciągłym biegu? Aleksandra Kurzak: Trochę i jedno, i drugie. Oczywiście jest to męczące, ale sprawia to także wielką przyjemność. Robi Pani karierę na całym świecie. A gdzie teraz jest Pani dom, do którego wraca? - Mój dom, to oczywiście Polska. To dom moich rodziców we Wrocławiu, ale także moje mieszkanie w Warszawie. Czuje Pani sentyment do Wrocławia? Lubi tu wracać? - Tak jak powiedziałam, Wrocław jest mi bardzo bliski. Wychowałam się w tym mieście, dorastałam. Tu są moje korzenie. Odniosła Pani światowy sukces. Jaki jest Pani przepis na sukces? Talent? Ciężka praca? Znalezienie się w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu? Szczęście? - Nie ma przepisu na sukces. Gdyby to było takie proste... To wszystko co pan wym

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

To jest zazdrosny zawód

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Wrocławska nr 28 online

Autor:

Robert Migdał

Data:

04.02.2011