Na 13 listopada Teatr Dramatyczny w Legnicy wyznaczył premierę "Balladyny" Juliusza Słowackiego. Scena zbudowana została pseudosurrealistyczną niezbyt czytelną scenografią. Punktem centralnym swej wizji Elżbieta Iwona Dietrich uczyniła drzewa - ręce z oczami, które świecąc w zapadających od czasu do czasu ciemnościach były "świdrującymi" widzów oczami sumienia, przeznaczenia (wszystkich metafor nie sposób nazwać). W tej niesamowitej oprawie pojawiają się na tle "żywego" lasu postacie dramatu u-brane jednak nieco dziwacznie. Józef Gmyrek, czyli sceniczny Kirkor odziany został 10 zbroję rycerską (rodem z "Cepelii") z doczepionymi husarskimi skrzydłami (?) Smęcący Marian Czerski - Filon błąkał się po lesie w stroju rasowego punkowca z kolorowym cukrzonym czubem na głowie oczywiście. Owej postaci nie przebiły już ani Fon Kostryn Zbysława Jankowiaka z trupią czaszką na pelerynie, ani Grabiec w waciaku, ani nawet Wdowa - Jadwiga Derzyńska ubrana jak
Źródło:
Materiał nadesłany
Słowo Polskie, nr 254