16.06.2017 Wersja do druku

Ten ciągły kłopot z kulturą, czyli czarna flaga na teatrze

Aktorzy w ogóle nie powinni zabierać głosu. Powinni wynająć prawników, rzecznika prawnego, zapłacić mu i on by codziennie nawet robił konferencję prasową, żeby przekazywać, jakie jest stanowisko aktorów w dniu dzisiejszym - mówi Jerzy Stuhr w rozmowie z Marią Malatyńską.

Jak za czasów socjalizmu - jakiegoś dyrektora teatralnego przynosi się w teczce, jakiegoś niespodziewanie się odwołuje. Tu niby konkurs, tam dopuszcza się protestujących aktorów do ministerialnego ucha, nie słuchając tego, co mówią, jeden festiwal się kasuje, drugiemu obcina się przyrzeczone fundusze. Czy taka pajęczyna to dobra aura dla kultury ? - Cóż... Pajęczyny nigdy nie są dobre. Dużo się już tego nagromadziło. Niedawno czarna flaga wisiała na Starym Teatrze, a delikatny człowiek, który miał to "szczęście", że znalazł się w orbicie spraw w stosownej chwili, nagle znalazł się "w grze" i będzie teraz znienawidzony "za winy niepopełnione" - że zacytuję pewien stary tytuł filmowy. Bo pewnie "nadany", bo widocznie "mający zbyt odpowiednie umocowania", jednym słowem podejrzany itd. Pewnie czujni decydenci na to liczą, że skłócą, zamącą i pokażą, że i tak wszystko mogą. Jakoś trudno tu wiele powiedzieć. Bo z drugiej strony bardzo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ten ciągły kłopot z kulturą, czyli czarna flaga na teatrze

Źródło:

Materiał własny

Polska Gazeta Krakowska nr 138

Autor:

Notowała: Maria Malatyńska

Data:

16.06.2017

Tematy w toku