JAROSŁAW ABRAMOW-NEWERLY, pisarz: Oczywiście Studio Wyborcze i odzyskiwanie przez telewizję wiarygodności w prezentowaniu różnych postaw politycznych. Coraz lepsza informacja o życiu Polonii na Wschodzie i Zachodzie oraz wypełnianie tzw. białych plam naszej historii. Wraz z ożywieniem przedwyborczym ucieszyły mnie nowe kabarety. "Polskie ZOO" Marcina Wolskiego, Andrzeja Zaorskiego i Jerzego Kryszaka ze znakomitymi kukiełkami projektu Janka Frankowskiego oraz "Za chwilę - Dalszy ciąg programu" Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny. Obydwa kabarety stworzyły swój własny styl i popularny humor, co nie jest rzeczą łatwą. Duże wrażenie zrobił na mnie ostatni koncert fortepianowy Stefana Kisielewskiego w wykonaniu Marka Drewnowskiego. Nad koncertem tym pracował St. Kisielewski 11 lat. Nie mógł być obecny na sali, ale oglądał ten program w szpitalu. Dobrze się stało, ze telewizja w ostatniej chwili zdążyła pokazać mu jego dzieło. Kisiel hołdów nie lubi�
Tytuł oryginalny
Telewizja. Co się podobało, co się nie podobało [fragm.]
Źródło:
Materiał nadesłany
Polityka nr 40
Data:
05.10.1991