12.12.2006 Wersja do druku

Telerozmowa z Grażyną Barszczewską

- Muszę się też pochwalić wielką przygodą filmową, która mnie spotkała. Otóż zagrałam arystokratkę w filmie "Straż nocna" Petera Greenawaya - mówi GRAŻYNA BARSZCZEWSKA, aktorka Teatru Polskiego w Warszawie.

Jolanta Ciosek: Dawno nie widzieliśmy Pani w Krakowie, choć przecież tutaj zaczął się Pani romans z teatrem. Grażyna Barszczewska: - To prawda. Właśnie Kraków przytulił mnie, kiedy zostałam "wykopana" z warszawskiej PWST. I choć bacznie mi się przyglądano, to ten czas wspominam jako najwspanialszy: fantastyczna atmosfera artystyczna miasta, Piwnica pod Baranami, gdzie wciąż biegałam, no i oczywiście szkoła teatralna, a potem Teatr Ludowy. Tak więc w Krakowie właśnie stawiałam pierwsze aktorskie kroki i zawsze z wielkim sentymentem wspominam to miasto. Rzadko nas Pani odwiedza, za to przez wiele odcinków serialu "Plebania" mogliśmy się bawić Pani bohaterką - rozkoszną mamuśką, która, jak przysłowiowa kwoka, otaczała skrzydłami swojego dorosłego syna Józka. Dlaczego zniknęła Pani z serialu? - Na razie pożegnałam się z "Plebanią", moja bohaterka, jak to się mówi, "została wyjechana" przed rokiem. To był bardzo intensywny dla mnie czas n

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Telerozmowa z Grażyną Barszczewską

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski nr 288/11.12

Autor:

Jolanta Ciosek

Data:

12.12.2006