10.01.2014 Wersja do druku

Tego nie widać z widowni

Miksowany na żywo obraz z czterech kamer pozwala nam śledzić akcję "Iwony księżniczki Burgunda". Akcję za papierowym parawanem filmują cztery kamery, w tym dwie mobilne. To najbardziej zaawansowane technologiczne przedstawienie opolskiego teatru. I największe wyzwanie dla jego ekipy technicznej - pisze Iwona Kłopcka-Marcjasz w Nowej Trybunie Opolskiej.

- Zwykle praca operatora multimediów polega na uruchomieniu wcześniej przygotowanego przez reżysera lub scenografa materiału. We właściwym momencie "odpala się" projektor i leci. W "Iwonie" wszystko odbywa się żywo. Za każdym razem jest to trochę inne przedstawienie - mówi Michał Kostęski, operator urządzeń multimedialnych w Teatrze Kochanowskiego. Przedstawienie w reżyserii Krzysztofa Carbaczewskiego to właściwie film kręcony i montowany na naszych oczach na scenie. Aktorzy grają za papierowymi parawanami, oglądamy ich prawic wyłącznie na ekranie. Widz nie zdaje sobie sprawy, że na scenie oprócz aktorów jest 4 operatorów kamer, ichpomocnicy, ludzie pilnujący by nie poplątało się 500 metrów kabli (a czasem się plącze), operator filmowego kranu. W sumie nawet 30 osób, których sprawna i cicha praca w papierowym labiryncie, zbudowanym na planie dwóch kwadratów, składa się na oglądany na ekranie efekt. Kamery krążą wśród ciasnych korytarzy i

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tego nie widać z widowni

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Trybuna Opolska nr 6

Autor:

Iwona Kłopocka-Marcjasz

Data:

10.01.2014

Realizacje repertuarowe