EN
25.06.2007 Wersja do druku

Teatry prywatne - gorsze czy lepsze?

Jaka jest kondycja teatrów prywatnych, czym różnią się od teatrów państwowych czy miejskich, których istnienie oparte jest na stałym budżecie, czy mogą prezentować sztukę poważną, nawet klasykę, czy skazane są na sztukę podkasaną - żeby przeżyć - pyta Jerzy Biernacki w Gazecie Polskiej.

Są w Warszawie zjawiskiem nowym: rodziły się czasem długo, jak Montownia - dziesięć lat bez siedziby, musiała korzystać ze scen Teatru Powszechnego i teatru Studio, lub nagle, w efekcie jednej zuchwałej decyzji, jak Polonia Krystyny Jandy lub wcześniej Sabat Małgorzaty Potockiej, która postanowiła wskrzesić tradycje wielkich rewii (i nawet wzięła 400 tys. euro kredytu, który teraz dopiero kończy spłacać...). Jaka jest kondycja tych teatrów, czym różnią się od teatrów państwowych czy miejskich, których istnienie oparte jest na stałym budżecie, czy mogą prezentować sztukę poważną, nawet klasykę, czy skazane są na sztukę podkasaną - żeby przeżyć. Zadałem te pytania właścicielom i dyrektorom czterech z nich: Polonii, Sabatu, Montowni i Wytwórni. Polonia Na pytanie, jaka jest kondycja ekonomiczna teatru Polonia, Krystyna Janda odpowiada: - Dobra. Utrzymujemy się, płacimy honoraria, prawa autorskie, mamy fundusze na koszty stałe (świa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatry prywatne - gorsze czy lepsze?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Polska nr 22/30.05

Autor:

Jerzy Biernacki

Data:

25.06.2007

Wątki tematyczne