20.11.2007 Wersja do druku

Teatralny ruch amatorski to pasja zapracowanych na co dzień ludzi

- Ruch amatorski wynika wyłącznie z pasji - mówi ANDRZEJ FABISIAK, który jest prezesem Zarządu Okręgowego Towarzystwa Kultury Teatralnej, a na co dzień wicedyrektorem Teatru Jaracza. - We Wspaniałym Teatrze bez Nazwy w Gietrzwałdzie, który prowadzę, działają zapracowani na co dzień ludzie.

Rozmowa z Andrzejem Fabisiakiem (na zdjęciu), który otrzymał Medal Gloria Artis: Od lat działa Pan jednocześnie w teatrze instytucjonalnym i amatorskim. Jaka jest między nimi różnica? - Ja nie uznaję takiego podziału, tylko podział na dobry i zły teatr. Wiele razy widziałem w swoim życiu amatorkę na prawdziwej scenie i wspaniałą sztukę grup tzw. nieprofesjonalnych. Chyba, że przyjmiemy kryterium ukończenia szkoły teatralnej, ale to i tak nie ma znaczenia, jeśli chodzi o jakość sztuki. Po całym dniu spędzonym w teatrze ma Pan jeszcze ochotę na ruch amatorski? - Zawodowo zajmuję się teatrem od 34 lat. Zaczynałem w Miejskim Domu Kultury w Ostródzie. Często rzeczywiście moja energia jest na wyczerpaniu po całym dniu spędzonym w teatralnych murach. Jednak sprawdziłem wielokrotnie, jak działa spotkanie z ludźmi, którym chce się tworzyć. Wyzwalają we mnie taką energię i motywację, że poddaję się temu napędowi i zmęczenie zamienia

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Olsztyńska nr 27/19.11.07

Autor:

Beata Waś

Data:

20.11.2007

Tematy w toku