17.12.2009 Wersja do druku

Teatralny nie-teatr

Czy był to kabaret? Był, bo rozporządzenie określające godziny posiłków w domach pomocy społecznej, ilość kompletów odzieży dla każdego pensjonariusza, możliwość prowadzenia praktyk religijnych zgodnych z wyznaniem, uczestniczenia w terapii zajęciowej i wypożyczania książek z biblioteki - a to wszystko reguluje ten akt prawny - brzmi absurdalnie - o "Quasi-politycznym kabarecie onirycznym" zrealizowanym przez grupę teatralną "Studio Magellana" w Kielcach pisze Agnieszka Kozłowska-Piasta z Nowej siły Krytycznej.

"To nie jest teatr" - zapowiada Grzegorz Artman. W sumie racja. To nie jest teatr, bo dział się na poziomie parkingu przy Galerii Echo w Kielcach. Nie ma profesjonalnych aktorów: na scenie są mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej z ul. Jagiellońskiej z grupy teatralnej "Studio Magellana" i młodzież z Zespołu Szkół Katolickich Diecezji Kieleckiej. Spektakl, widowisko, a może "dziwowisko" nosiło równie skomplikowany tytuł "Quasi-polityczny kabaret oniryczny". "Nic się nie dzieje. Nuda" - mówi dalej Artman, opiekun obu występujących grup. Na scenę wjeżdżają dwa samochody. Zamiast gwiazd filmowych i czerwonych dywanów widzimy skromnych, normalnych starszych ludzi, którzy próbują wygramolić się z aut. Pensjonariusze DPS siadają za długim stołem z mikrofonami, jak na konferencji prasowej, i czytają fragmenty rozporządzenia ministra pracy i polityki społecznej z 15 września 2000 roku w sprawie domów pomocy społecznej. Potem młodzież biega, przesuwa dywa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

agnieszka Kozłowska-Piasta

Data:

17.12.2009

Tematy w toku