18.12.2007 Wersja do druku

Teatralne tortury

Miało być zabawnie. Taki przynajmniej wniosek nasuwał tytuł sztuki irlandzkiego dramaturga Endy'ego Walsha. Tymczasem historia nie była w ogóle śmieszna, a poziom przedstawienia przyprawiał raczej o łzy rozpaczy. Tak nędznie skrojonego spektaklu dawno już w Teatrze Wybrzeże nie widziałam - o "Farsie z Walworth" w reż. Adama Orzechowskiego w Teatrze Wybrzeże pisze Anna Bielecka-Mateja z Nowej Siły Krytycznej.

Gdzie leżał błąd? Może już w doborze repertuaru. Nieznany dotąd tekst głośnego współczesnego dramaturga z kraju świętego Patryka, który został specjalnie przetłumaczony przez Małgorzatę Semil, okazał się opowieścią wyjątkowo zagmatwaną. Historia rodziny irlandzkich emigrantów mieszkających w Londynie kryje w sobie niezwykłą tajemnicę morderstwa, które stało się przyczyną ich wyjazdu do Anglii. Chociaż od tego czasu minęło już wiele lat, bohaterowie - ojciec Dennis i jego dwaj synowie Blake i Seane - zamknięci w mieszkaniu na piętnastym piętrze wieżowca torturują siebie nawzajem odgrywaniem tamtych scen. Z ich teatralnego azylu może wyjść na zewnątrz tylko Seane (Piotr Chys), aby kupić niezbędne rekwizyty do odegrania sztuki - kurę, tostowy chleb i ser cheddar. Pewnego dnia myli siatkę w Tesco i zamiast pożądanych produktów przynosi coś innego. Obnaża przez to cały zawiły system relacji i stosunków panujących w tej rodzinie. To

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa SIła Krytyczna

Autor:

Anna Bielecka-Mateja

Data:

18.12.2007

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe