12.04.2010 Wersja do druku

Teatr życia, teatr śmierci

Troska o to, by poważnie potraktować pamięć po zmarłych w katastrofie czołowych reprezentantach państwa, jest zrozumiała. Zrozumiała jest też intuicja podpowiadająca, że wobec tragedii rodzin ofiar warto powstrzymać się od zabawy i rozrywki. Czy odwołanie WST oznacza, że teatr został uznany za dziedzinę rozrywki niestosowną w czasie zadumy nad umarłymi? Czyżby twórcy teatralni okazali się niegodni tego, by ich wysiłek, praca i wyobraźnia towarzyszyły tejże zadumie? - pyta Igor Stokfiszewski w Krytyce Politycznej.

Troska o to, by poważnie potraktować pamięć po zmarłych w katastrofie czołowych reprezentantach państwa, jest zrozumiała. Zrozumiała jest też intuicja podpowiadająca, że wobec tragedii rodzin ofiar warto powstrzymać się od zabawy i rozrywki. Nie jest jednak dla mnie zrozumiałe, dlaczego w ocenie podejmujących decyzję o odwołaniu Warszawskich Spotkań Teatralnych należy zrezygnować również ze spektakli, z debat wokół książek i zagadnień teatralnej edukacji, wokół widowisk i kwestii miejsca kultury teatralnej w przestrzeni wspólnego życia. Nie jest dla mnie zrozumiałe, w jaki sposób powadze żałoby miałby zagrozić Ludwik Flaszen - gość specjalny jednego z festiwalowych dni. Jak mieliby zakłócić żałobę uczestnicy konferencji poświęconej teatrowi dla dzieci czy partycypanci warsztatów popularyzowania kultury teatralnej w małych ośrodkach miejskich i na wsi, wreszcie - Joanna Bator i Olga Tokarczuk - pisarki, które miały opowiedzieć o swoi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr życia, teatr śmierci

Źródło:

Materiał nadesłany

Krytyka Polityczna online

Autor:

Igor Stokfiszewski

Data:

12.04.2010

Tematy w toku