EN
30.09.2008 Wersja do druku

Teatr wymigany slangiem

W trakcie przedstawień zdarzają się fragmenty bez dźwięku. Niesłyszący aktorzy wymigują swoje kwestie, a słyszący widzowie nie do końca rozumieją, co się dzieje na scenie. Śmieją się nie w tych momentach, co trzeba - pisze Marta Lasek w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.

Tłum kolorowych postaci wiruje wokół dziewczyny w czarnym stroju. Ona sama nie wie, jak zwrócić na siebie uwagę, bo nie może mówić. Nie słyszy też niepokojącej muzyki w tle. W rolach głównych - niesłyszący licealiści z grupy teatralnej Surdus. Spektakl "Świat ciszą malowany" na deskach Starej Prochoffni rozpoczął wczoraj dyskusję o tym, jak zbliżyć teatr do osób niepełnosprawnych. - Równo rok temu zadebiutowaliśmy ze spektaklami przystosowanymi do potrzeb widzów niesłyszących. Zainspirowała nas do tego pani Magdalena Bielak, która sama nie słyszy, a jest wielką miłośniczka teatru. Zaofiarowała się, że przetłumaczy na język migowy tekst spektaklu "Zaliczenie. Lekcja" według Krzysztofa Zanussiego i Ionesco. Przedstawienie cieszy się tak dużym zainteresowaniem, że od czasu premiery wymigujemy je mniej więcej raz na miesiąc - opowiadała Aldona Machnowska-Góra z Teatru Konsekwentnego, koordynatorka projektu "Usłyszeć teatr". Z kolei T

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr wymigany slangiem

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 229

Autor:

Marta Lasek

Data:

30.09.2008