12.03.2008 Wersja do druku

Teatr w budowie

Skomplikowane - jak to w farsie - układy sytuacji sprawiają, że wszystkim myli się wszystko, a widownia rży ze śmiechu. Ogromna w tym zasługa aktorów, którzy celnie wygrywają różnice między postaciami z "Co widać" a aktorami, którzy grają te postaci - o spektaklu "Czego nie widać" w reż. Pawła Okońskiego w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu pisze Hubert Michalak z Nowej Siły Krytycznej.

Dobra farsa to wypadkowa wielu elementów. Do jej zrealizowania niezbędni są aktorzy z poczuciem rytmu, niezły tekst, reżyser wrażliwy na drobiazgi budujące całość, wreszcie realizm sceniczny zaprawiony odrobiną szaleństwa. Scena kaliskiego teatru, jak się okazuje, to znakomite miejsce, by wszystkie te "żywioły" teatralne spotkały się - i by z tego spotkania wynikł znakomity efekt. Farsa fars - jak zwykło się określać "Czego nie widać" Michaela Frayna tryska energią, ogląda się ją bez znużenia, a co najważniejsze - śmieszy. Oś fabularna jest prosta. Oglądamy (trzykrotnie) pierwszy akt sztuki "Co widać", granej przez dość przypadkowo dobrany zespół. W pierwszym akcie widzimy próbę generalną, w drugim - któryś z kolejnych spektakli oglądany (to ważne!) od strony kulis, w trzecim - na powrót od właściwej strony - jedno z ostatnich przedstawień, pokazywane gdzieś w objeździe, kompletnie rozsypane, które aktorzy próbują nieudolnie ratowa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Hubert Michalak

Data:

12.03.2008

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe