09.02.2012 Wersja do druku

Teatr tańca po teatrze tańca

Teatr tańca po teatrze tańca stanowi azyl dla każdego nurtu, zarówno z najwyższej, jak i najniższej półki, zarówno baletu, jak i tańca konceptualnego, street dance'u i tanzkollektivu. Teatr tańca po teatrze tańca jest właśnie tą utopijną Ameryką tańca - Arnd Wesemann o teatrze tańca po Pinie Bausch.

Żaden markowy produkt nie przyznaje się przecież chętnie do bycia zaledwie kopią poprzedniego. Nie, Sasha Waltz nie jest nową Piną Bausch, nie jest jej uczennicą, nie jest, nawet w przybliżeniu, artystycznie z nią spowinowacona. Mimo to cała Europa jest zgodna w tym, by prace każdej bardziej znanej niemieckiej choreografki spoza światka baletowego opatrywać etykietką "teatr tańca" - nic prostszego. Co jednak mówi nam to pojęcie ponad to, że taniec odbywa się w pewnej przestrzeni - tak jak, zazwyczaj, balet w przestrzeni teatru operowego? Formuła "teatr tańca" jest przyporządkowaniem do jakiejś nieruchomości. Oznacza to, że w teatrze należy tańczyć zgodnie z obowiązującymi tam zasadami, według określonej dramaturgii i na zrozumiały temat. Teatrowi tańca, niemieckiemu teatrowi tańca, brak jedynie akcji, która, jak się zdaje, zachowała się w tańcu klasycznym. Prawdziwy teatr tańca powstał za sprawą dwojga skrajnie różnych choreografów:

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr tańca po teatrze tańca

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 2/02.2012

Autor:

Arnd Wesemann

Data:

09.02.2012

Tematy w toku