06.06.2006 Wersja do druku

Teatr radiowy i telewizyjny mają się dobrze

Spektakle telewizyjne muszą się teraz zamykać w osiemdziesięciu minutach. Janowi Englertowi udało się skończyć sekundę wcześniej. Ten średni dystans (bo to jednak jeszcze nie sprint) nie przeszkodził Englertowi swoim telewizyjnym "Juliuszem Cezarem" rozbić bank z nagrodami na zakończonym wczoraj VI Festiwalu Dwa Teatry - pisze Jarosław Zalesiński w Dzienniku Bałtyckim.

Równie bezkonkurencyjne okazało się słuchowisko "Gdzie jest ten tani kupiec?" Alicji Bykowskiej-Salczyńskiej. I spektakl, i słuchowisko mają rzeczywiście rys wspólny: są syntezami zjawisk, które zaznaczyły się w pozostałych festiwalowych produkcjach. Nagrodzone słuchowisko zajmuje się - jak wiele innych - społeczną i polityczną historią, i to rozpisaną na kilka pokoleń. Ale twórcy posłużyli się przy tym wysmakowaną radiową formą, jak z poetyckich słuchowisk. Narratorem jest tu... stary, poniemiecki odbiornik radiowy, obserwujący bieg dziejów w mieszkaniu w olsztyńskiej kamienicy. Jan Englert, dyrektor Teatru Narodowego, sięgnął po szekspirowską klasykę. Ale - inaczej niż Gustaw Holoubek w telewizyjnym "Królu Edypie" - ubrał swoje przedstawienie w nowoczesny kostium. Po to by bawić się politycznymi aluzjami? Nie - po to by pokazać, że mechanizmy nakręcające politykę są zawsze takie same, obojętne, czy aktorzy przystrojeni są w togi cz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Bałtycki nr 131

Autor:

Jarosław Zalesiński

Data:

06.06.2006

Festiwale