EN
24.04.2008 Wersja do druku

Teatr na wojennej ścieżce

Teatr prowadzony przez Krzysztofa Mieszkowskiego często płacił za swą polityczną misyjność jakością przedstawień. Wolał być trybuną dyskusyjną niż świątynią sztuki. Wolał produkować zdarzenia wywiedzione z kultury retorycznej wiecu niż przedmioty estetycznej kontemplacji. Za to również słono zapłacił, tracąc sporą część publiczności, wychowanej na Jarockim, Lupie, Grzegorzewskim - propozycję artystyczną Teatru Polskiego pod dyrekcją Krzysztofa Mieszkowskiego ocenia Jolanta Kowalska w Teatrze.

Poczet dyrektorów Teatru Polskiego we Wrocławiu zmienia się w galerię pechowców. Paweł Miśkiewicz przestał podobać się urzędnikom przed upływem czterech sezonów, Bogdan Tosza został okrzyknięty tragiczną pomyłką po roku, zaś Krzysztof Mieszkowski budził niechęć już przed nominacją. Doszło do niej z konieczności, gdy pula potencjalnych kandydatów wyczerpała się i wyszło na jaw, że chętnych na fotel dyrektorski brak. Na placu boju pozostał jedynie redaktor kwartalnika "Notatnik Teatralny", dysponujący poparciem związków zawodowych i części zespołu. Procedury mianowania nowego szefa teatru dokonano w upokarzający sposób, tuż przed rozpoczęciem sezonu 2006/2007. Na skutki niechcianej nominacji nie trzeba było długo czekać. W grudniu ubiegłego roku nad Mieszkowskim zawisła groźba dymisji i wszystko wskazywało na to, że karuzela z dyrektorami zakręci się raz jeszcze, tym razem - w samym środku sezonu. Wokół teatru wyrosły barykady: z j

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr na wojennej ścieżce

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 4/04.2008

Autor:

Jolanta Kowalska

Data:

24.04.2008

Wątki tematyczne