EN
16.10.2014 Wersja do druku

Teatr ma być niespokojny

- Teatr ukraiński boi się przekraczać granice swojej wygody. Z dwóch powodów. Po pierwsze z przyzwyczajenia - po co coś zmieniać, skoro i tak jest nieźle. Drugi powód jest pragmatyczny - niedofinansowanie - mówi ukraiński dramaturg Pawło Arje w miesięczniku "Teatr".

WIKTORIJA SZWYDKO W ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się na Ukrainie nowe pokolenie dramaturgów - jesteś jego reprezentantem. Może teraz trzeba wychować także nowych reżyserów? PAWŁO ARJE Może i tak. Ala najbardziej potrzebna jest baza. Na Ukrainie nie ma żadnego teatralnego miejsca, które z zasady zajmowałoby się współczesną dramaturgią. Są jakieś pojedyncze próby, na przykład takie festiwale jak "Drabyna", która obecnie przekształciła się w Festiwal Współczesnej Dramaturgii Drama.UA we Lwowie. Jest jeszcze "Tydzień sztuki aktualnej" w Kijowie. Te festiwale rozbudziły zainteresowanie dramaturgią. Są też pojedyncze inscenizacje współczesnych dramatów, ale to powinna być linia produkcyjna, bo w tej chwili pojawiają się zarzuty, że nie ma dobrych współczesnych sztuk. Tak, dobrych jest niewiele. Dramaturg ma się uczyć, także w teatrze, popełniać błędy, ćwiczyć pisanie. Niedawno Lwowski Akademicki Teatr im. Łesia Kurbasa zrealizowa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr ma być niespokojny

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 10 online

Wątki tematyczne