EN
21.05.2007 Wersja do druku

Teatr Kleczewskiej: przemoc przekazu

- U Kleczewskiej coś nowego i intrygującego, bo ona świadomie i zdecydowanie mówi jako kobieta. Tak wyraźnie zaznaczonej perspektywy kobiecej jeszcze chyba w naszym teatrze nie mieliśmy - mówi Tomasz Plata w dyskusji zorganizowanej w redakcji Dialogu.

Tomasz Plata: Redakcja poprosiła o dyskusję pod hasłem "Maja Kleczewska a kultura popularna" Muszę przyznać, że jestem w kłopocie. Przede wszystkim dlatego, że nie mam precyzyjnej definicji kultury popularnej. Gdzie się zaczyna, a gdzie się kończy? Piotr Anderszewski to jeszcze kultura wysoka, a Lou Reed to już pop? Z tego powodu chciałbym spojrzeć na twórczość Kleczewskiej najpierw szerzej, a dopiero później zawęzić rozmowę do tematów związanych z wątkami popkulturowymi. Może wtedy więcej z całej sprawy zrozumiemy. O Kleczewskiej mówi się najczęściej dwie - zdawałoby się, przeciwstawne - rzeczy. Po pierwsze, że wnosi do naszego teatru coś nowego, otwiera nową dyskusję. Po drugie, że jest wtórna, powtarza gesty znane dobrze z twórczości starszych reżyserów. W tym kontekście pada przede wszystkim nazwisko Krzysztofa Warlikowskiego. Kleczewska niekiedy wprost odnosi się do jego przedstawień, operuje podobnym językiem, podejmuje podobne tema

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr Kleczewskiej: przemoc przekazu

Źródło:

Materiał nadesłany

Dialog nr 4