Kierownictwo teatru im. Fredry objął w ubiegłym sezonie dyr. Pawłowski. Zastał on ruiny teatralne i w miejscu ich zbudował skromną, lecz wcale mocną budowlę. Dyr. Pawłowski odświeżył zespół, przedstawienia otaczał przeważnie czułą pieczą reżyserską, a zdając sobie sprawę, że zespół jego nie podoła większym zadaniom, obracał się głównie w repertuarze "codzienności", dając udatne zupełnie przedstawienia, jak "Wesele Fonsia", "Na dnie", "Małżeństwo Loli", "Dobrze skrojony frak". Gdy już zespół był na tyle zgrany, by przystąpić do śmielszych poczynań, skromny ten teatr dzielnicowy wystawił zupełnie dobrze "Jana Macieja Karola Wścieklicę", ciekawą sztukę Witkiewicza Sztuka, reżyserowana przez dyr. Pawłowskiego, osiągnęła najwyższą w teatrze im. Fredry liczbę przedstawień. Grano ją w Warszawie 34 i na prowincji 34 razy. (Drugie miejsce co do frekwencji zajęła "Szopka warszawska" Hertza i Tatarkiewiczówny, grana 33 razy). Był
Tytuł oryginalny
TEATR IM. FREDRY
Źródło:
Materiał nadesłany
"Życie Teatru" nr 31-34