20.10.2016 Wersja do druku

Teatr i świat zewnętrzny

- W dziedzinie teatru pokolenie twórców przed nami - tych z lat 70. czy 80. - było zdecydowanie bardziej bezpośrednie w tej materii. My nie staramy się nikomu rozbić tym głowy, nasze zaangażowanie ujawnia się bardziej na poziomie metody - z Simonem Willem, współtwórcą kolektywu Gob Squad z Berlina, rozmawia Zofia Cielątkowska w Dwutygodniku.

Zofia Cielątkowska: Gob Squad działa już od ponad 20 lat. Simon Will: Tak, zaczęliśmy w 1994. Spory kawałek czasu. Często podkreślacie, że w swoich pracach chcecie uciec od sceny. Gdyby spojrzeć na historię waszych działań, to mam wrażenie, że bardzo się do niej zbliżyliście. Podam kilka przykładów, żeby lepiej wytłumaczyć to, o co mi chodzi. "House" (1994) odbywał się w mieszkaniu, "Work" (1995) w przestrzeni biurowej, "Effortless Transaction" (1996) w sklepie z meblami, a "Calling Laika" (1998) na parkingu. Ale już takie prace jak "Before your very eyes" (2011), "My Square Lady" (2015) czy też prezentowany na festiwalu "War and Peace" (2016) - są bardziej przeznaczone na scenę. - Kiedy zaczęliśmy pracę w latach 90., byliśmy zafascynowani miejscami, gdzie toczy się prawdziwe życie. Te miejsca były właściwie podstawą scenariuszy, stanowiły rodzaj punktów zaczepienia do dalszej pracy, były współtwórcami przedstawień. W 1998 roku otrzymali

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr i świat zewnętrzny

Źródło:

Materiał nadesłany

Dwutygodnik nr 196/10.2016

Autor:

Zofia Cielątkowska

Data:

20.10.2016

Wątki tematyczne

Festiwale