04.01.2018 Wersja do druku

Teatr ekscesu

Przed wejściem na widownię dostajemy zatyczki do uszu. Publiczność zajmująca pierwsze rzędy zakłada folię chroniącą przed wodą, pianą, ziemią i sztuczną krwią. Za chwilę w ruch idą megafony, stroboskopy, maszyny do produkcji dymu, morze konfetti. Językiem spektaklu "Je suis un pays" [Jestem krajem] pokazywanego na Festival d'Automne w Paryżu jest wrzask, który widzem wstrząsa, ale go nie ogłusza. Vincent Macaigne z przesady czyni metodę dekonstrukcji rzeczywistości - pisze Anna Majewska z Nowej Siły Krytycznej.

Macaigne gościł w Polsce po raz pierwszy w październiku ubiegłego roku, pokazy "Łaknąć" miały miejsce w Nowym Teatrze w Warszawie. We Francji jest znany ze spektakularnych adaptacji "Hamleta" i "Idioty" oraz "Au moins j'aurai laissé un beau cadavre" [Przynajmniej zostawię po sobie piękne zwłoki] wystawionego na festiwalu w Awinionie w 2011 roku, a także aktorskiej i reżyserskiej kariery filmowej, która doprowadziła go do Cannes i przysporzyła łatki młodego Gérarda Depardieu. "Je suis un pays" to epitafium dla pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków, w którym rezonują style bliskie tej generacji razem z uniwersalnymi językami kultury europejskiej: od filmu gore, vibe'u, psychodelicznego koncertu i reality show, poprzez dramat epicki aż po baśń, przypowieść i epos. Punktem wyjścia przedstawienia jest "Friche 22.66", tekst Macaigne'a sprzed dwudziestu lat napisany podczas studiów w Konserwatorium Paryskim, stający się pretekstem do rewizji marzeń młod

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr ekscesu

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Anna Majewska

Data:

04.01.2018

Tematy w toku