XII Międzynarodowy Festiwal Teatralny Maski w Poznaniu. Pisze Stefan Drajewski w Polsce Głosie Wielkopolskim.
Po XII Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Maski w mojej wdzięcznej pamięci zostaną dwa przedstawienia: błaha, pantomimiczna komedia "Historia pewnej miłości" i mądra opowieść Evy Rufo "Nostro$olle" o afrykańskich emigrantach, którzy nielegalnie przenikają do Hiszpanii. Do worka niepamięci natomiast chętnie zepchnę spektakl "Nic co ludzkie" Teatru In Vitro i "Agon Antagonis" w wykonaniu Groups for Human Encounter z Malty. "Historia pewnej miłości" to rodzaj teatru, który rodzi się właściwie z niczego. Nie wymaga wielkiej machiny. Wystarczą proste rekwizyty, kilka pomysłów i kilkoro świetnych aktorów, którzy potrafią wejść w interakcję z publicznością. Myślę, że Barbarze Prądzyńskiej, bo ona stoi za tym przedsięwzięciem, udało się pożenić tradycję komedii dell'arte, z poetyką kina niemego i starych baśni meksykańskich. W efekcie okazało się, że w każdej tradycji, w każdej kulturze, ślub kończy się weselem. O spektaklu Evy Rufo