Sztuka Janusza Głowackiego grana była w Ameryce, Korei, Argentynie, Rosji. Często wystawiana w Polsce. W sobotę premiera w Teatrze im. Solskiego. Reżyseruje Tomasz Piasecki.
Janusz Głowacki, mieszkający w Nowym Jorku od 1981 roku, przewrotnie umieścił swych bohaterów w tym właśnie mieście - w tyglu kulturowym. Na Tompkins Square Park jest ławka, na której rozgrywa się dramat współczesnej Antygony, z pochodzenia Portorykanki mającej na imię Anita. Dlaczego użyłem określenia przewrotnie? Gdyż ta ławka może stać w dowolnym miejscu kuli ziemskiej, może stać również w Tarnowie, tu nieopodal nas w Parku Strzeleckim. Sztuka jest pełnoletnia, od napisania minęło już 18 lat, ale wciąż aktualna. "Antygona w Nowym Jorku" to rzecz o miłości, przyjaźni, kruchości ludzkiej egzystencji. Jej bohaterowie to ludzie z krwi i kości, którzy cierpią i mają swoje marzenia, żyją intensywnie tu i teraz, jak gdyby jutro miało nigdy nie nadejść. Oni pod płaszczem kolokwialnego, momentami wręcz bardzo wulgarnego języka ukrywają swoją wrażliwość. Jak bardzo sztuka jest aktualna niech świadczy tegoroczna Nagroda Nobla z dziedziny