Logo
17.01.2005 Wersja do druku

Taniec ze śmiercią

"Kuku na muniu" pod opieką art. Barbary Zachmoc, Juliusza Stańdy i Tomasza Szymańskiego w Teatrze im. Fredry w Gnieźnie. Pisze Marta Kaźmierska w Gazecie Wyborczej-Poznań nr 13.

Po tym spektaklu trudno zebrać myśli, niełatwo poskładać się z powrotem do kupki. Niełatwo - i dobrze, bo sam temat niełatwy. Mowa o "Kuku na muniu, czyli przeprosiny śmierci" z podtytułem "tragifarsa na śmierć i muzykę". To spektakl muzyczny oparty na wierszach Macieja Rembarza, nowe przedsięwzięcie Sceny Inicjatyw Aktorskich, grane na deskach Teatru im. Al. Fredry w Gnieźnie. Rzecz jest o śmierci. Choć nie do końca. Brak tu fabuły, jakiejś spójnej opowieści. Jednak - czy aby na pewno? Na scenie dwoje aktorów. Ona (Joanna Kulczyńska) i On (Maciej Hęzła). Baba i chłop. Mąż i żona. Matka i ojciec. Kloszard i kloszardka. Kochanka i kochanek. Śpiewają o tym, co boli, i o tym, co pozwala o tym bólu zapomnieć. Są niedzisiejsi, a jednocześnie tak bardzo postmodernistycznie współcześni. Bo przecież to wszystko na scenie już było: i katharsis, i obwoźna rozrywka, i narodowowyzwoleńczy patos. "W kuku na muniu..." prawie niezauważalnie, a jednak

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Taniec ze śmiercią

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Poznań nr 13

Autor:

Marta Kaźmierska

Data:

17.01.2005