13.11.2019 Wersja do druku

Taniec w lustrze

Tegoroczny nabór do szkół baletowych należy do najmniej udanych od lat. Powody? Upadający prestiż zawodu i gorące dyskusje dotyczące samych metod kształcenia - pisze Joanna Brych w Polityce.

O przyjęcie do pierwszej klasy OSB im. Feliksa Parnella w Łodzi ubiegało się 16 uczniów, naukę rozpoczęło 11. W Warszawie 18. W Gdańsku dwa lata temu na badania przydatności zgłosiło się 254 kandydatów, teraz niecała setka, wybrano 16. W sumie w pięciu ogólnokształcących szkołach baletowych w Warszawie, Gdańsku, Bytomiu, Poznaniu i Łodzi wciąż uczy się jednak 765 uczniów. To bardzo nietypowe szkoły: nauka rozpoczyna się przed ukończeniem 10. roku życia i trwa 9 lat, do zdania matury. O złą sytuację branża obwinia szum medialny, jaki powstał w związku z samobójstwem uczennicy warszawskiej szkoły baletowej, i serię publikacji o "baletowych szkołach przemocy". Ale dobra passa i prestiż szkół skończyły się, zanim o balecie zaczęto pisać w atmosferze skandalu i łamania prawa. Przed wojną dyplom tancerza był powodem do dumy, szansą na awans społeczno-towarzyski. Gwiazdami stawali się też tancerze w pierwszych dekadach PRL. Teraz na

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Taniec w lustrze

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 46

Autor:

Joanna Brych

Data:

13.11.2019

Tematy w toku