Nie przywiązujcie się za bardzo do tego, co niżej przeczytacie. Całkiem niewykluczone, że większość tego, co o Janoschu wiadomo, można włożyć między bajki. Jedno wiadomo na pewno - dzisiaj pisarz świętuje osiemdziesiątkę - pisze Iwona Sobczyk w Gazecie Wyborczej - Katowice.
Jak to z tym Janoschem naprawdę jest, wie chyba tylko on sam i paru jego najbliższych przyjaciół. A może i oni nie? Wiadomo tylko, że za każdym razem, gdy artysta ze swojej ostoi na słonecznej Teneryfie przyjeżdża do ukochanego rodzinnego Zabrza, robi się zamieszanie. Janosch chodzi swoimi ścieżkami, mówi, co chce, i za nic nie chce się podporządkować planom oficjalnych wizyt i rytmowi przemówień. A to coś dołoży do swojej biografii, a to odejmie. Myli tropy. I nieustannie promieniuje tą samą dobrą energią, która wszystkim każe zakochiwać się w nim od pierwszego wejrzenia. Zresztą po co zadawać sobie trud oddzielania wymysłu od historycznego faktu, skoro Janosch potrafi je tak udanie wymieszać i stworzyć arcyciekawą opowieść? Pogódźmy się więc z niepewnością i przyjmijmy do wiadomości fakt numer jeden - o Janoschu nikt nic nie wie na pewno. I tyle. Skoro zamierzamy wznosić dziś toasty za solenizanta, uwierzmy też, że przyszedł na