25.10.2016 Wersja do druku

Tadeusz Kwinta: Scena wciąż jest najważniejsza

Jest jedną z legend krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Wystąpił w kilkudziesięciu filmach, zagrał kilkaset ról. Jest reżyserem, autorem sztuk i piosenek dla dzieci. Ma także wiele innych talentów, kocha rzeźbić, malować i rysować. Pracował w wielu teatrach, był dyrektorem artystycznym, prowadził programy dla dzieci w telewizji.
Elegancki, pogodny, w doskonałej formie.

Rozmawiamy w jego rodzinnym Krakowie. - Jestem z rodziny, w której pięknie malowała babcia, artystyczny talent miała moja mama, więc i mnie do tego ciągnęło. Obiecywałem sobie, że zajmę się nie tylko malarstwem, ale i innymi rzeczami, na które na co dzień nie było czasu. Przez moment bawiłem się grafiką komputerową. Miałem nawet w Piwnicy pod Baranami wystawę zatytułowaną "Kreski spod myszki". Bo "myszkę" traktowałem jako pędzel i pióro. Scena wciąż jest jednak najważniejsza. Ale tak to już jest z wiekiem, że doba coraz krótsza, a schody coraz wyższe. Nie pamięta, od kiedy jest na emeryturze. - Trzeba by było policzyć. To już 13 lat, a czuję, jakby to było wczoraj. Przeszedłem na emeryturę, choć proszono mnie, abym został. Więc teraz już jako emeryt z przyjemnością grywam jeszcze w mym macierzystym teatrze. Ostatnio gra przede wszystkim monodramy. - Przez dziesięć lat graliśmy musical "Aj waj! Czyli historie z cynamonem" w Teatrze St

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Szukamy ciągu dalszego:

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Angora nr 44/30-10-16

Autor:

Tomasz Gawiński

Data:

25.10.2016