16.04.2019 Wersja do druku

Szumy, trzaski i tortury

"Rechnitz. Opera - Anioł Zagłady" Elfriede Jelinek w reż. Katarzyny Kalwat (wersja teatralna) w TR Warszawa. Pisze Łukasz Maciejewski w tygodniku Wprost.

Spektaklem "Rechnitz. Opera - Anioł Zagłady" Katarzyna Kalwat potwierdza szczególne miejsce, jakie już zajmuje w polskim teatrze. Ostatnie przedstawienia młodej reżyserki: "Grotowski non-fiction" "Holzwege" czy "Reykjavik '74" układają się w fascynującą metateatralną opowieść, w której sam teatr, tak zwane działania sceniczne, nie wypełniają całości. Liczy się również coś, co nazwałbym wielką fonosferą spektaklu. To może być muzyka, ale także wszystko, co poza dialogiem, obok słowa, współgra z aktorską intensywnością. Szumy, zlepy, ciągi - jak u Białoszewskiego. Tak było w fascynującym "Holzwege" w TR Warszawa, tak jest w "Rechnitz" wystawianym w tym samym teatrze. Opera jest już w samym tytule brutalnego, arcytrudnego do realizacji utworu austriackiej noblistki. Aktorzy jednak głównie mówią, recytują, krzyczą, szepczą. Muzycy - kwartet wiolonczelowy Cellonet - wykonują awangardową partyturę Wojciecha Blecharza która jest zaprzeczeni

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Szumy, trzaski i tortury

Źródło:

Materiał nadesłany

Wprost nr 16/15-22.04

Autor:

Łukasz Maciejewski

Data:

16.04.2019

Realizacje repertuarowe