Pierwszy tekst o książce Igi Dzieciuchowicz „Teatr. Rodzina Patologiczna”.
Sztuka rządzi się własnymi prawami, ale nie jest ponad prawem. Pisze Anna Herra* w „Gazecie Świętojańskiej”.
Jestem kobietą. Jestem psychologiem. Jestem pracownikiem. Bywam zleceniodawcą. Czytam książki, oglądam wystawy, chodzę na filmy, przeżywam sztuki teatralne.
Przeczytałam z polecenia. Szybko. Czy byłam w szoku i zaskoczona? Kompletnie nie! Czy podniecały mnie emocjonalnie znane nazwiska, często autorytety i Mistrzowie, których podziwiam? Nie. A co mnie ruszyło?
– Odwaga autorki, żeby w reporterski sposób „ruszyć” teatr (zaraz po grillu polską świętość narodową), dotknąć w nim tematu przemocy, mobbingu na skalę do tej pory niespotykaną.
– Przeraził mnie lęk ludzi (szczególnie pozostających w zależności, czasem ofiar). Ich poczucie winy oraz cały czas żywy i funkcjonujący stereotyp w stylu „miała za krótką spódniczkę”.
Pomyślałam sobie, by spróbować zasymilować przez pryzmat psychologii treści i komunikaty wysyłane z taką siłą i na taką skalę w jednym miejscu. Nie przypominam sobie, bym w mojej drodze czytelniczej natrafiła na wydanie książki z zamazanymi stronami. Nie ukrywam – troszkę czułam ekscytację. Jakbym miała dostęp do księgi zakazanej.
Jednak czytając kolejne strony, moje emocje nie należały do przyjemnych. Skala i ranga nadużyć wobec drugiego człowieka przerażała mnie i bolała. Pracując z ofiarami przemocy, podejmując decyzje o zakładaniu „Niebieskich Kart” zawsze kieruję się bezpieczeństwem i dobrem drugiej osoby.
Pdf do ściągnięcia: Pobierz
Nie będę pisać o skutkach przemocy – ani psychicznej, ani fizycznej. Naruszenie cielesności jest przestępstwem (Art. 217 KK). Każda forma przemocy jest zła. Akceptacja przemocy i brak reakcji innych też jest złem. Przyczyn zgody na przemoc jest mnóstwo – choćby lęk o pracę, o siebie, współuzależnienie, cechy osobowościowe).
Gdy przemoc ma formę zastraszania psychicznego podlega takiemu zjawisku jak mobbing. Nie chodzi o „dobre praktyki”, „autorytet-ofiarę”- jest złamaniem prawa. Przecież podstawową zasadą w psychologii, interwencji służb w sytuacji przemocy jest izolacja ofiary od agresora. Zmieniono nawet prawo w zakresie ofiar przemocy domowej: to oprawca/oprawczyni jest zmuszony do opuszczenia domu. Na ten temat mogłabym pisać bardzo długo z perspektywy „fotela psychologa” i bólu osób krzywdzonych.
Teatr był dla mnie od zawsze bardzo ważnym i niezwykle szlachetnym głosem, jego ważność społeczna była chyba najwyższa ze sztuk. Ważniejsza nawet od internetu i filmu, który wprawdzie mają większy zasięg, ale nie tworzą wspólnoty „na żywo” a taką moc ma / miał tylko teatr. „Kultura przemocy”, opisana bardzo wszechstronnie w „Rodzinie patologicznej”, sprawia, że głos teatru, który ukazywał, unaoczniał, stawiał tezy, określał stanowisko, moralizował, bardzo wiele stracił. To dla mnie już głos z bardzo wyraźną wadą wymowy, zachrypnięty i chory. Fałszywy?
I pytanie: ile ten głos „leczył się” metodami niemedycznymi? Czy było to głównie: „może przejdzie, jakoś to będzie”…
Dla mnie, jako widza, zachowania patologiczne przedstawione w książce Igi Dzieciuchowicz to nie rysa, ale bardzo mocne tąpnięcie. Takie, które nie wiem jak w sobie zasymilować.
Myślę, że podobnie mogą się czuć osoby wierzące w Kościele katolickim, który swoimi wartościami oraz ideami wyznacza moralność, a na światło dzienne wychodzi pedofilia księży. Porównuję uczucia, a nie „przewinienia”.
Niemniej jednak mam w sobie bardzo duży dysonans. Pewnie nie znaczy to, że „moja stopa w teatrze więcej nie postanie”, ale perspektywa odbioru środowiska i jego artystycznych wytworów, niegdyś dla mnie bardzo ważnych, jest już dla mnie inna. Teatr nie jest już miejscem jednoznacznie, pozytywnie wyjątkowym.
Emocje, gra, napięcia, premiery, pieniądze… Być może teatr też, jako instytucja, a tak naprawdę ludzie ja tworzący, powinni podlegać jakiejś formie systemowej pomocy psychologicznej? Np. superwizji?
Sztuka rządzi się własnymi prawami, ale nie jest ponad prawem.
*Anna Herra o sobie: Człowiek bez zgody na przemoc. Psycholog, nauczyciel, matka. W teatrze od małej dziewczynki wierzącej w ludzi.
Nomenklatura:
Władza – to zdolność jednostki do wywierania wpływu na innych, pomniejszona o to, jak bardzo owi inni są w stanie wywierać wpływ na daną jednostkę. Władza zatem w swojej definicji zakłada asymetrię wpływu – ja mogę wpłynąć na innych, ale oni na mnie już nie. Osoba o największej władzy w danej grupie to jej przywódca. Proces wyłaniania przywódcy opisują dwie teorie – behawioralna teoria stanów oczekiwanych, według której na przywódców najczęściej wybierane są osoby posiadające umiejętności najbardziej potrzebne do wykonania zadania, jakie postawiła sobie dana grupa oraz teoria wielkiego człowieka, według której władza przypada zwykle osobom o określonych cechach (wskazywane są inteligencja, męskość, czyli aktywność, sprawczość itp., ekstrawersja i dobre przystosowanie (brak objawów zaburzeń zachowania). Władza jest także specyficzna dla mężczyzn, gdyż ich stereotypowe cechy oraz role społeczne, nastawione na rywalizację i zdobywanie zasobów pretendują ich do zdobywania i umacniania swojej władzy.
Literatura:
Człowiek wśród ludzi. Zarys psychologii społecznej, B. Wojciszke, s. 403-407
Rodzina – w najwęższym znaczeniu termin rodzina odnosi się do podstawowej jednostki pokrewieństwa. W szerszym znaczeniu jest to grupa ludzi o bliskich więziach społecznych i osobistych.
Do najważniejszych funkcji rodziny należą:
* f. prokreacyjna: współżycie seksualne rodziców i związana z tym ciągłość życia gatunku
* f. społeczna: pielęgnowanie, zaspokajanie potrzeb emocjonalnych, wychowanie, opieka
* f. kulturowa
* f. gospodarcza
Funkcje rodziny ulegają przemianie wraz ze zmianami w kulturze i organizacji społeczeństwa.
Rodzina wskutek różnych przyczyn może ulegać zakłóceniom strukturalnym i funkcjonalnym. Z tego powodu wyróżniamy:
* rodzinę niepełną, gdy nie ma jednego z rodziców z powodu śmierci lub gdy dziecko jest ze związku pozamałżeńskiego; rodzinę rozbitą, gdy rodzina jest niepełna w wyniku rozwodu,
* rodzinę skłóconą: o nieprawidłowej atmosferze współżycia z powodu nieporozumień i kłótni współmałżonków, rodzinę zrekonstruowaną: uzupełnioną w wyniku nowego związku małżeńskiego osamotnionego współmałżonka.
Reber A. (2000). Słownik psychologii, Warszawa, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR.
Szewczuk W. red. (1985) Słownik psychologiczny, Warszawa, Wiedza Powszechna
W temacie: Teatr za firankami czy teatr wiarygodny?
Patologia – dziedzina psychiatrii i psychologii klinicznej zajmująca się opisem, wyjaśnianiem i porządkowaniem nietypowych, nieprawidłowych i chorobowych (patologicznych) zjawisk psychicznych. Przedmiotem psychopatologii w szerokim rozumieniu są zaburzenia psychiczne. Psychopatologia dostarcza opisów tych zaburzeń ze względu na dany cel – a zatem opisów idiograficznych (opis swoistych cech danego zjawiska) lub nomotetycznych.
Naruszenie nietykalności cielesnej – występek polegający na uderzeniu pokrzywdzonego lub naruszeniu jego nietykalności cielesnej w inny sposób. Nietykalność cielesna to zakaz podejmowania czynności względem ciała człowieka.
Superwizja jest potrzebna psychoterapeucie w prawidłowym zrozumieniu i poprowadzeniu procesu psychoterapii. Superwizja jest m.in. procesem uczenia się, w którym superwizant (psychoterapeuta zgłaszający się na superwizję) pracuje z bardziej doświadczonym specjalistą nad wzbogacaniem własnych umiejętności i doświadczenia zawodowego, które docelowo mają służyć klientowi zgłaszającemu się po pomoc.
Głównym zadaniem superwizji jest stworzenie przestrzeni do refleksji dla superwizanta, aby mógł on w bezpiecznej atmosferze przyglądać się swojej pracy z pacjentem, własnym reakcjom, obserwowaniem tego co w związku z tym dzieje się w relacji terapeutycznej itp. Superwizor jest otwarty na eksplorację zgłaszanych treści, nie udziela prostych rad, nie rozwiązuje bezpośrednio problemu za superwizanta, ale pomaga zrozumieć pacjenta wtedy, gdy dla psychoterapeuty jest to trudne. Terapeuta ma możliwość zwiększania samoświadomości w pracy zawodowej, co w konsekwencji wpływa na jakość udzielanych przez niego świadczeń zdrowotnych.