17.01.2000 Wersja do druku

Szpagat na suficie

Premierę komedii Fredry "Damy i huzary" w łódzkim Teatrze Powszechnym przygotowała Agnieszka Glińska, nadzieja współczesnej reżyserii. Być może znakomita opinia, jaką Glińska cieszy się od pewnego czasu, spowodowała nazbyt wygórowane oczekiwania. Tym razem artystka zadane lekcje odrobiła z wyraźną ambicją, za to bez błyskotliwości. W programie teatralnym przy­woływane są słowa prof. Stanisława Pigonia, który o tej Fredrowskiej komedii pisał pięknie: "Jedyne pra­wo, jakie w tym świecie obowiązuje, to jest prawo celowości artystycznej. W strukturze tego dzieła wszystko jest wymysłem, odrębnym, indywidualnym stopem różnorakiego su­rowca, wszystko poddane jest jedne­mu porządkowi - porządkowi komi­zmu". Ale zdaje się nie o to chodziło Agnieszce Glińskiej. Oglądając łódzkie przedstawie­nie można podejrzewać, że reżyser­ka, zainteresowana "indywidual­nym stopem surowca", w pewnym momencie zapomniała, iż realizuje komedię. Po cokol

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Szpagat na suficie

Źródło:

Materiał nadesłany

Wiadomości Dnia nr 13

Autor:

Michał Lenarciński

Data:

17.01.2000

Realizacje repertuarowe