Przed 50 laty, jeszcze w 1916 r., Boy przełożył dziesięć komedii Marivaux uważając, że z bogatego dorobku tego pisarza stanowią one bez mała wszystko, co może dziś wytrzymać próbę sceny. Zakochany we francuskiej literaturze tłumacz okazał się zresztą optymistą, bo właściwie poza "Igraszkami trafu i miłości" żadna ze sztuk Marivaux nie zdobyła naszych teatrów. Inne jego komedie były grywane niezmiernie rzadko i bez większego sukcesu. Poznański Teatr Telewizji, który bardzo rzadko widujemy na naszych ekranach, zdecydował się na krok nader śmiały, bo sięgnął po zupełnie w Polsce nie znaną, nawet przez Boya pominiętą "Szkołę miłości" i przedstawił ją w nowym przekładzie S. Hebanowskiego. Wydaje mi się jednak, że gra nie warta była świeczki, że trud znakomitego tłumacza i wysiłek aktorów nie został - i nie mógł być - uwieńczony sukcesem. Marivaux jest uznanym piewcą miłości. Zwykliśmy przypisywać mu
Tytuł oryginalny
Szkoła miłości
Źródło:
Materiał nadesłany
Radio i Telewizja nr 3