...spokojnie więc, spokojnie, tak, tylko spokój cię uratuje... wyciszasz się... twoje nogi i ręce są ciężkie, coraz cięższe, nie do udźwignięcia... dobrze ci, ciepło, przyjemnie, opuszczają cię troski twoje, tętno statecznieje, twe ołowiane powieki wolno opadają... poddajesz się, już wiesz, że walka nie ma sensu... jeszcze trochę, zaufaj... i oto powieki już opadły, nie możesz ich unieść, nie możesz, bo widzisz, jak siedzisz na widowni Teatru im. Słowackiego i patrzysz na wyreżyserowaną przez Włodzimierza Nurkowskiego operę Benjamina Brittena "Gwałt na Lukrecji"... przytulasz głowę do miękkiego pluszu fotela... ...pod powiekami nie do udźwignięcia widzisz, jak artyści poruszają się wolniej niż twoje członki, którymi ty już nie możesz ruszyć w ogóle... jesteś adekwatny, nie wstydź się więc, dynamika twa jest na poziomie scenicznej opowieści o nieszczęsnej Lukrecji, co oficjalnie nie chciała wstrętnego Etruska Tarquiniusa, choć
Tytuł oryginalny
Szkielet w łachmanach smutku
Źródło:
Materiał nadesłany
"Dziennik Polski" nr 35