01.09.1971 Wersja do druku

"Szewskie" pasje, gorycze, trucizny

Czy dziś jeszcze straszy się dzieci tym nie­śmiertelnym: bądź grzeczny, bo oddam cię do szewca? Chyba nie. I szewc już nie jest groźny: tu i ówdzie widuje się "salony" sp-ni "Gromada", od czasu do czasu czyta się w gazetach o mistrzach, którzy produkują obu­wie sceniczne np. dla zespołu "Śląsk". I dzieci mniej lękliwe: niemal od kolebki wpa­ja się im świadomość, że są przyszłością na­rodu, że prędzej czy później i tak one rzą­dzić będą. Dawniej nie było to szkodliwe: ty rządź, mówiło się młodemu, a ja mam pie­niądze, po które do mnie przyjdziesz. Dziś inaczej: nie ma ani wielkiego kapitału, ani tego drobnego, ciułanego. A więc i szewc niegroźny dla młodzieży. Ty mnie nie strasz, sarkofagu, mogą powiedzieć, bo sam nie­długo wylecisz na tysiączłotową rentę i na­wet do szewca cię nie przyjmą... Oto istot­na zmiana warunków, która, obawiam się, może zdeformować recepcję sztuki Stanisła­wa Ignacego Witkiewicza pod t

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Szewskie" pasje, gorycze, trucizny

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr Nr 17

Autor:

Zygmunt Greń

Data:

01.09.1971

Realizacje repertuarowe