09.01.2008 Wersja do druku

Szewcowesele

Tak, jestem stara, siedzę na kanapie i mam za złe. Mam, bo szkoda mi teatru, szkoda mi aktorów. Szkoda mi wzruszeń, które dawali. Szkoda mi także tej skołowanej publisi. Szkoda mi pięknego zawodu reżysera - pisze Olga Lipińska w Twoim Stylu.

Znów wchodzimy w Nowy Rok 2008. - Piotrusiu, znów jesteśmy starsi o rok! Dokąd to prowadzi? Cisza. - Dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać? - Co prowadzi? - pyta zaczytany Piotr. - No... życie, życie leci coraz szybciej, nie zauważyłeś, dopiero było lato. Cisza. - Było lato!!! - wrzeszczę. - Nie krzycz, co się stało? - Nic, dlaczego nie chcesz... - Poczekaj, zaraz skończę - przerywa. Ja go chyba nudzę. Możliwe, ale jak go o to pytam, skwapliwie zaprzecza. Może nie ma innego wyjścia. Ja też nie mam innego wyjścia, więc udaję, że wierzę. Piotr nienawidzi rozmów o "życiu", filozofowania głupiego jak but. Ja też nienawidzę, ale nie mogę wytrzymać, kiedy on tak siedzi piątą godzinę, coś czyta i pisze, a ja nie wiem co. I prowokuję rozmowy w stylu Wierszynina, bohatera "Trzech sióstr" Czechowa. Wierszynin zabawiał siostry głębią swoich myśli: Życie jest ciężkie. Za dwieście, trzysta lat nastąpi nowe szczęśliwe życie. A my przeminiemy... Do

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Szewcowesele

Źródło:

Materiał nadesłany

Twój Styl nr 1

Autor:

Olga Lipińska

Data:

09.01.2008

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe