Logo
Recenzje

Szepty serca, westchnienia Krainy

5.01.2026, 13:01 Wersja do druku

D1. Pieśni o autostradzie Lukaśa Brutovskiego w reż. Katarzyny Dudzic-Grabińskiej w Teatrze Polskim w Podziemiu we Wrocławiu. Pisze Kamil Bujny w Odrze.

fot. Tobiasz Papuczys/ mat. teatru

Opis D1. Pieśni o autostradzie zamieszczony na stronach internetowych Teatru Polskiego w Podziemiu, Instytutu im. Jerzego Grotowskiego i Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu, trzech koproducentów przedstawienia w reżyserii Katarzyny Dudzic-Grabińskiej, brzmi intrygująco i tajemniczo zarazem. Niewiele możemy się z niego dowiedzieć  poza tym, że to spektakl powstały na podstawie tekstu Lukaśa Brutovskiego, rozpisany na dwoje aktorów (Karolinę Gorzkowską, Dariusza Maja), opowiadający o trwającej od dekad budowie autostrady Dl, która powinna połączyć dwa największe miasta Słowacji, ale z wielu przyczyn wciąż nie powstaje. Nie wiem, czy w polskiej dramaturgii mamy wiele utworów traktujących o budowie dróg szybkiego ruchu, ale ten autorstwa Słowaka – w tłumaczeniu Dudzic-Grabińskiej  zasługuje na uwagę; w nieoczywisty sposób pokazuje bowiem napięcia na linii obywatel-władza, a także ilustruje, jak rządzący próbują manipulować i zarządzać społeczeństwem.

Stojącą pośrodku sceny prostokątną tablicę wziąłem najpierw za abstrakcyjny obraz: duży, z czarnym tłem, na które naniesiono biało-szare bohomazy; gdy Gorzkowska i Maj, wcielający się w postaci opisane w programie jako „Ona" i „On", zaczęli po niej pisać kredą, zdałem sobie sprawę z tego, że nie jest to żadne dzieło sztuki, lecz powierzchnia użytkowa  do tworzenia szkiców, zapisywania różnych nazwisk, liczb i dat. W spektaklu ich nie brakuje: aktorzy przywołują słowa wielu decydentów, zapisując na tablicy wskazywane przez nich terminy ukończenia tytułowej  budowanej od 1972 roku  autostrady. Projekt od samego początku był ambitny. Zakładał połączenie wschodu i zachodu kraju, poprawę komunikacji między Bratysławą a Koszycami. Rzecz jednak w tym, że mimo upływu lat końca nie widać  droga po dziś dzień jest w budowie. Politycy każdego nowo powstałego rządu, oskarżając poprzedników o opieszałość i nieudolność, obiecywali i obiecują przyspieszenie prac, ale termin ich ukończenia wciąż się przesuwa.

Powody są różne  raz pada na obiektywne przyczyny i geomorfologię lub osunięcie ziemi na odcinku Turany-Hubovd, innym razem  zanieczyszczenie wód substancjami ropopochodnymi. W jednej ze scen słyszymy nawet, że termin sam się przesunął, co tylko podkreśla absurdalność całej sytuacji. Kiedy i czy w ogóle autostrada Dl powstanie? Chyba nikt tego nie wie. Ten stan rzeczy  zawieszenia w ciągłej niepewności, trwania w złudnej nadziei, pogrążania się w marazmie  stał się dla Brutovskiego punktem wyjścia do stworzenia tekstu, który opowiada nie tyle o nieudolności polityków, ile o potencjale samego języka: o możliwości manipulowania przez władzę społecznymi emocjami, zwodzeniu obietnicami i kreowaniu poprzez słowo nieprawdziwych obrazów rzeczywistości.

Autor nie zdecydował się ani na reporterską, dokumentalną konwencję, która nadałaby historii charakter dochodzenia w sprawie nieprawidłowości przy powstawaniu autostrady, ani na groteskę ośmieszającą polityków; postawił za to na stylistykę biblijną. Wykorzystując podniosły ton, paralelne konstrukcje i anaforyczne powtórzenia, nadał tekstowi niemal sakralny wymiar, choć jego treść dotyczy przecież przyziemnego profanum.

Przedstawienie otwiera ewangeliczna formuła Na początku było Słowo, która wyznacza rytm i charakter całej narracji: opowieści o marzeniu Serca – alegorycznej figury ucieleśniającej pragnienie/duszę całego narodu  by przez Krainę przebiegały drogi łączące jej różne strony. Kolejne sceny otwierają stwierdzenia inspirowane starotestamentowym A potem Bóg powiedział”  z tą różnicą, że w D1. Pieśni o autostradzie to nie Bóg, lecz różne mniej lub bardziej abstrakcyjne figury (takie jak Serce, Kraina, agencja reklamowa, Claudia Schiffer, bokser, rząd, ojciec narodu czy spółka) stają się quasi-stwórcami. Ich słowa  determinowane marzeniami, miłością do ojczyzny lub prywatnymi interesami  podtrzymują wiarę społeczeństwa w to, że budowa zmierza ku końcowi. Ten kontrast  między biblijną podniosłością, medialną propagandą i szumnymi deklaracjami, a kolejnymi odraczanymi terminami, niepowodzeniami i rozczarowaniem obywateli  stanowi clou tekstu Brutovskiego: dobitnie uzmysławia, że w sferze publicznej słowa  niezależnie od tego, kto je wypowiada – potrafią tworzyć alternatywne rzeczywistości.

Dudzic-Grabińska, znana wrocławskiej publiczności choćby z reżyserii Alei Narodowej, nagradzanego monodramu Maja z repertuaru Teatru Polskiego w Podziemiu, ciekawie rozkłada akcenty. Opowieść o niekończącej się budowie słowackiej autostrady na poziomie inscenizacji uczyniła historią tak narodową, jak i prywatną, wręcz rodzinną. Przedstawienie rozpoczyna się od sceny powrotu kobiety (granej przez Gorzkowską) z zakupów. Jest obładowana ciężkimi torbami, wygląda na zmęczoną i spracowaną. W tym samym czasie jej mąż lub partner (Maj) leży na podłodze, pogrążony we śnie lub pijany. Przywodzi to na myśl obraz dysfunkcyjnej rodziny. Oboje wkładają kapcie, co nadaje przedstawieniu bardziej intymny charakter  jakbyśmy podglądali bohaterów w ich prywatnej, domowej przestrzeni. Kolejne sekwencje działań aktorów, podporządkowane wymagającemu tekstowi i jego rytmowi, wyznaczają czynności remontowe: rozkładanie flizeliny i folii malarskiej, przenoszenie drabiny, malowanie farbą itp. Obraz dopełniają dobiegające z offu irytujące dźwięki wiercenia i stukania.

Budowa tytułowej autostrady, będąca kością niezgody Słowaków, została symbolicznie zredukowana do przedłużającego się remontu mieszkania i związanych z nim niesnasek między postaciami  kłótni i pretensji. Zabieg ten nie tylko ułatwia widzowi identyfikację z frustracją bohaterów, lecz także ukazuje, jak sytuacja w kraju przekłada się na codzienne życie jego obywateli. 

D1. Pieśni o autostradzie to kameralne, ale bardzo intrygujące przedstawienie, organizowane przez frazę i obrazy ewokowane przez tekst Brutovskiego. Podobnie jak w  Finnegans F/Wake w reżyserii Katarzyny Kalwat, innym spektaklu Teatru Polskiego w Podziemiu, tożsamym pod względem społeczno-politycznych rozpoznań, wszystko wydarza się tu w języku    zlepionym z różnych dyskursów, cytatów, nawiązań i zapożyczeń. Dudzic-Grabińska postawiła przed aktorami trudne zadanie, ale ci poradzili sobie z nim znakomicie: bez trudu odnaleźli się w skomplikowanej strukturze utworu, przekonująco oddając obecne w nim napięcia i sensy, ale też znajdując dla nich własne interpretacje.

Tytuł oryginalny

Szepty serca, westchnienia krainy

Źródło:

Odra 2026/1

Autor:

Kamil Bujny

Data publikacji oryginału:

05.01.2026

Sprawdź także