Nie w wygodnych teatralnych fotelach, a wśród amfibii, unimogów, drezyn i innych kolejowych sprzętów obejrzysz historię trojga ludzi. Na afisz Teatru Dramatycznego wraca jeden z jego najciekawszych spektakli: "Fantom bólu". Ci, którzy w drezynowni przy ul. Wiatrakowej jeszcze nie byli, powinni pójść koniecznie. Historia opisana przez Wasilija Sigariewa (i wyreżyserowana przez Grzegorza Chrapkiewicza) dzieje się w zajezdni, do której zjeżdżają na noc tramwaje. Jest w niej też, zacytujmy tekst sztuki: "cmentarzysko, gdzie zwożą martwe wagony (...), [a w nim] wagon przerobiony na mieszkalny, w którym pełnią wartę stróże, strzegący martwych tramwajów, przed łowcami metali kolorowych". Rozgrywa się tu dramat, w którym uczestniczą: zdegenerowany stróż Gleb (Piotr Dąbrowski), dziewczyna, która straciła rozum, po tym jak jej męża zabił tramwaj - Ola (Aleksandra Maj) i student, właśnie zaczynający pracę - Dima (Piotr Półtorak). W tle pojawia się p
Tytuł oryginalny
Szepty i miny w drezynowni. Spektakl w zajezdni przy ul. Wiatrakowej
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Wyborcza - Białystok nr 33