17.03.2004 Wersja do druku

Szczyt k2

Wrocławski Teatr k2 istnieje od 1990 roku. Niektórzy zarzucają mu, że odcina kupony od jednego sukcesu. Robert Moskwa, szef grupy, uważa, że jej aktorzy konsekwentnie wspinają się na szczyt.

Skromność popłaca - Geolodzy stwierdzili niedawno, że góra K1 ulega stopniowemu obniżaniu. Natomiast szczyt K2 pnie się w górę. Jeśli tak, to nazwa naszego teatru dobrze nam rokuje - uważa Robert Moskwa, szef wrocławskiego Teatru k2. Wyprowadzili się z ulicy Kuźniczej, co nie znaczy, że zniknęli na dobre. Jak mówi szef k2, ze starej siedziby wygnały ich trudności finansowe. - Cóż z tego, że zawsze graliśmy przy pełnej widowni, skoro i tak musieliśmy dopłacać do tych spektakli - wyjaśnia Robert Moskwa, szef Teatru k2 i fundacji "Proscem". - Scena przy Kuźniczej okazała się niemożliwa do utrzymania, dlatego postanowiliśmy z niej zrezygnować. Wtedy pomocną dłoń wyciągnął do nas dyrektor Teatru Polskiego Kazimierz Budzanowski. Dzięki jego decyzji wrocławski offowy Teatr k2 gości od kilku tygodni na deskach Sceny na Świebodzkim. - Ten teatr zawsze miał świetne pomysły - tłumaczy dyrektor Kazimierz Budzanowski. - Pomyślałem, że szkoda by by

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Słowo Polskie Gazeta Wrocławska nr 63

Autor:

Łukasz Kuźmiński

Data:

17.03.2004