Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza na ten weekend (10 i 11 maja) na wznowienie arcydzieła światowego repertuaru operowego – operę „Carmen” G. Bizeta.
„Carmen” – chyba nie ma na świecie opery, która budziłaby więcej skojarzeń, której echo słyszał każdy, przynajmniej w kręgu kultury europejskiej. Historia wspaniałej, wolnej kobiety w momencie swego powstania budziła sprzeciw; pomysł, by główną bohaterką była zwykła Cyganka, która podejmuje decyzje dotyczące swojego życia tylko i wyłącznie w oparciu o własną wolę, okazał się zbyt rewolucyjny dla premierowej widowni. Pierwsze wystawienie opery w 1875 roku zakończyło się spektakularną klęską, ale już kolejne spektakle odwróciły złą passę. Zaczął się triumfalny pochód „Carmen” przez wszystkie sceny operowe świata. Zastanawia, co tak naprawdę przyciąga widzów: czy historia trójkąta miłosnego, czy intrygująca, hiszpańska sceneria, czy fantastyczne, znane wszystkim melodie, czy świetne libretto – autentycznie poruszająca, prawdziwa love story. Powodem może też być jedyna w swoim rodzaju bohaterka – jedna z pierwszych operowych feministek, kobieta, której sednem istnienia i najważniejszą życiową filozofią jest wolność. Carmen może być współczesną idolką – jest odważna, inteligentna, honorowa, wierna sobie, a przy okazji seksowna: doprawdy trudno wyobrazić sobie bardziej wybuchowy koktail! Być może w niej właśnie widzowie odnajdują swoje tęsknoty za prawdą, za wolnością, za niezależnością, za prawdziwą miłością – za tymi wszystkimi wielkimi słowami, których w codziennym życiu nie używamy, a za których obecnością niezmiennie tęsknimy. W naszym świecie wciąż są żołnierze tęskniący za kobietami, są kobiety, które wychodzą z pracy na przerwę na papierosa, są dzieci bawiące się w wojnę, są outsiderzy, romantycy, są pobożne dziewczyny z oazy i są sportowi idole. O nich chcemy opowiedzieć, w ich gorący, hiszpański świat chcemy się zanurzyć tak głęboko, jak głęboko mogą dotknąć nuty napisane przez Bizeta, tak daleko, jak daleko poprowadzić nas może prąd tej genialnej muzyki. - Ewelina Pietrowiak, reżyser
Jacek Jekiel, dyrektor Opery na Zamku w Szczecinie: Nasza „Carmen” – mówię oczywiście o spektaklu – jest inna, choć przecież jako bohaterka taka sama, tam, gdzie osadził ją Georges Bizet. Tak samo wyzwolona, tak samo walcząca ze wszelkimi sidłami. Teraz powiedzielibyśmy być może – feministka – ale jednak nowa, w nowym kostiumie i w dosłownym sensie, i metaforycznym. Kostium obyczajowy, jaki stworzyliśmy to kostium bardzo współczesny. Mamy i korporację, i imigrantów: to sprawy, o których mówi współczesny świat. Mamy współczesną scenografię. W takim świecie i czasie żyjemy i w takim żyje nasza Carmen. Ale w sensie emocjonalnym, duchowym – stoi przed tymi samymi dylematami, co niegdyś. Mam wielką nadzieję, że Państwo wybaczą nam, że w naszym spektaklu nie ma hiszpańskich strojów, fabryki cygar i torreadora, mam wręcz nadzieję, że to, co pokazaliśmy jest nawet bardziej atrakcyjne dla współczesnego widza aniżeli wersja klasyczna.
prof. Mirosława Kozłowska, kulturoznawczyni, Uniwersytet Szczeciński (fragment wypowiedzi z dyskusji przedpremierowej):
„Opera sama się uwspółcześnia. Z chwilą, gdy zostaje wystawiona, tu i teraz, kiedy wykonują ją współcześni muzycy, śpiewają współcześni śpiewacy, na widowni jest współczesna publiczność, to siłą rzeczy musi zabrzmieć współcześnie. Oczywiście są opery, jak „Carmen”, „Tosca”, „Traviata”, w których to uwspółcześnienie jest próbą zmierzenia się z wątkiem melodramatycznym, postaciami, emocjami. Ale jest wiele oper, które trzeba zinterpretować. I jest pytanie, czy bez ostrej ingerencji pewne sceny teraz zaistnieją. My pewnych rzeczy z XVII, XIX wieku po prostu nie rozumiemy. A sprowadzenie opery tylko do wątku melodramatycznego, to byłaby dla niej krzywda. Na szczęście teatr i opera to takie miejsca, w których można zawsze zrobić coś nowego. I na tym polega magia i teatru, i opery, choć wracają wciąż do tych samych tekstów i próbują je pokazać w innej perspektywie. Katastrofą byłaby realizacja wedle utartego schematu, kliszy. Wystarczy, że realizatorzy mają muzykę i tekst. I czas. To elementy, które muszą stymulować, ale i ograniczają. „Carmen” można czytać współcześnie: niezależnie od tego, czy będzie ona umiejscowiona w teraźniejszości, czy przesunięta w czasie, czy z pełnym zachowaniem kolorytu lokalnego, całego tego klimatu hiszpańskiego, z paskudną corridą, paskudnym torreadorem, mordowaniem byków i fatalną Carmen. Bo skoro ocalała w ciągu już blisko sto pięćdziesiąt lat, to znaczy, że treści, które niesie, są aktualne”.
Terminy:
10 maja 2025, sobota, godz. 19.00
11 maja 2025, niedziela, godz. 18.00
Realizatorzy:
Kierownictwo muzyczne: Vladimir Kiradjiev
Reżyseria, scenografia: Ewelina Pietrowiak
Kostiumy: Katarzyna Nesteruk
Choreografia: Artur Żymełka
Reżyseria świateł: Łukasz Różewicz
Przygotowanie chóru: Małgorzata Bornowska
Przygotowanie chóru dziecięcego: Agata Czekalińska / Julita Jabłonowska
Współpraca muzyczna: Franck Chastrusse Colombier
Asystent reżysera: Mirosław Kosiński
Obsada:
Carmen: Anna Borucka
Don José: Paweł Skałuba
Escamillo: Tomasz Rak
Micaëla: Joanna Tylkowska-Drożdż (10.05), Lucyna Boguszewska (11.05)
Frasquita: Anna Farysej
Mercédés: Sandra Klara Januszewska
Dancairo: Tomasz Łuczak
Remendado: Paweł Wolski
Zuniga: Janusz Lewandowski
Moralés: Maksymilian Skiba
Orkiestra, Chór i Balet Opery na Zamku
Chór dziecięcy
Dyrygent: Vladimir Kiradjiev
Inspicjentka: Maria Malinowska-Przybyłowicz