10.06.2021, 11:01 Wersja do druku

Szczecin. "Madama Butterfly" wraca do Opery na Zamku

Na scenę Opery na Zamku w Szczecinie wraca zachwycająca opera Giacoma Pucciniego „Madama Butterfly” w reżyserii Pii Partum, pod batutą Vladimira Kiradjieva, jedna z najsłynniejszych oper świata. Zobaczymy ją w sobotę 12 czerwca i w niedzielę 13 czerwca.

fot. Łukasz Szełemej

Serdecznie zapraszamy na melodramat wszech czasów i najgłębszy psychologicznie portret kobiety w operowej literaturze!

Butterfly jest najgłębszą psychologicznie ze wszystkich postaci Pucciniego. Piętnastoletnia gejsza, która szczerze zakochała się w poślubiającym ją nieco dla zabawy poruczniku amerykańskiej marynarki Pinkertonie, prezentowana jest jako bohaterka dynamiczna i wielowymiarowa: pełna wdzięku narzeczona, namiętna kochanka (jeden z najwspanialszych, po Wagnerowskim Tristanie i Izoldzie, duetów miłosnych), oczekująca powrotu ukochanego wierna żona i kochająca matka. Kreująca jej rolę śpiewaczka musi pokazać różnorodne i niekiedy skrajne emocje, od miłosnego uniesienia i radości aż po rozpacz, która wiedzie bohaterkę do decyzji o odebraniu sobie życia, gdy dowiaduje się, że Pinkerton ma nową, „prawdziwą” żonę. Butterfly to także partia niezmiernie trudna muzycznie, wymagająca od śpiewaczki nie tylko umiejętności oddania dramatycznego wymiaru postaci, ale również znakomitej techniki i kondycji wokalnej. Jest obecna na scenie przez całe przedstawienie, a śpiewa niemal przez 90 minut – zupełny ewenement w dziejach opery. Nic dziwnego, że tak złożona postać, zadziwiająco skompilowana jak na swój wiek – w I akcie ma ona lat piętnaście, w drugim o kilka więcej – prowokuje do prób nowego jej odczytania, mającego dokonać reinterpretacji dzieła. W takim właśnie kierunku zmierza propozycja artystyczna Pii Partum. Dla reżyserki drugorzędne w budowaniu postaci stają się japońskie realia i czas akcji. Jej bohaterowie są po prostu współczesnymi mieszkańcami wielkiego miasta, ulegającymi jego rytmowi, żyjącymi w nieustannym pędzie. Najważniejsze jest jednak przekonanie, że Butterfly to osobowość dążąca do autodestrukcji, która być może od samego początku wie, że jej małżeństwo z Pinkertonem jest „nieprawdziwe” i że zostanie przez niego oszukana i porzucona. Konsekwentnie zmierza jednak do samozniszczenia, oszukuje się, choć wie, że Pinkerton do niej nie wróci. Jest jednak bohaterką aktywną, działającą w swojej samotności, skontrastowaną ze słabym i pasywnym Pinkertonem. Jej finałowe samobójstwo zdaje się być nie spełnieniem kulturowego rytuału – zgodnego z sentencją wypisaną na mieczu, którym odbiera sobie życie: „Niech z honorem umiera ten, komu los nie pozwolił żyć z honorem” – ale indywidualnym wyborem, dopełnieniem tego, co było dla niej oczywiste zapewne od samego początku. Reżyserka skupia się na ukazywaniu samoświadomości bohaterki, jej pogłębiającej się samotności, a także dziwnej i tajemniczej przyjemności, jaką daje jej zmierzanie do obranego celu – autodestrukcji. Szczecińskie przedstawienie nawiązuje do poetyki filmów Larsa von Triera, jest wzbogacone o postać tancerza – alter ego Butterfly, a także o multimedialne projekcje obrazu współczesnego Tokio.

fot. Łukasz Szełemej

Pia PartumZasadniczym punktem w moim odczytaniu tej opery jest to, że słowo „butterfly” interpretuję jako „ćmę”. Główna bohaterka jest ćmą, osobą, która ma w sobie zakodowany pęd ku samozagładzie. Jej wybory życiowe prowadzą do samounicestwienia. Brnie w sytuacje, które ją po prostu niszczą. To kobieta, która zakochuje się w sposób straceńczy, z góry skazany na klęskę. Jest w tym pewna gra ze swoim jestestwem, swoimi uczuciami, swoim życiem. To jest dla mnie w tej operze ciekawe, a nie problem kulturowy, czy małżeństwa biednych Japonek z Amerykanami. Historia kobiety, która zakochuje się w niewłaściwym człowieku, czeka, tęskni, wręcz wariuje, jest dla mnie absolutnie ponadczasowa. Takich opowieści mamy mnóstwo wokół nas. Butterfly to ćma – nie motylek. Pędzi ku światłu jak kamikadze. Popełnia samobójstwo – to dowód na chęć samozagłady – z dumą, nie zważając na okoliczności, na dziecko. Jest jak postać szekspirowska, jak Lady Makbet. Ta opera to melodramat, coś, czego współczesny człowiek się boi, czyli sentymentalności, uczuciowości, wzruszeń. A tą operą się wzruszamy aż do płaczu. I to jest w niej piękne. 

Terminy:

12.06.2021 o 19.00

13.06.2021 o 18.00

Czas trwania: ok. 2 godz. 55 min (w tym dwie przerwy)

Miejsce: sala główna

Ceny biletów: 35-85 zł

Realizatorzy:

Kierownictwo muzyczne

Wojciech Semerau-Siemianowski 

Reżyseria

Pia Partum

Scenografia i kostiumy

Barbara Hanicka

Choreografia

Tomasz Wygoda

Reżyseria świateł i projekcje

Wojciech Puś

Materiał wideo

Masahiro Tachibana

Przygotowanie chóru

Małgorzata Bornowska

Asystent reżysera

Wiesław Łągiewka

Obsada

Madama Butterfly

Anna Wiśniewska-Schoppa (12.06)
Lucyna Boguszewska (13.06)

B.F. Pinkerton

Pavlo Tolstoy

Sharpless

Tomasz Łuczak

Suzuki

Wanda Franek

Goro

Piotr Zgorzelski

Kate Pinkerton

Anna Rosa

Książę Yamadori

Paweł Wolski

Bonzo

Janusz Lewandowski

Komisarz

Mirosław Kosiński

Urzędnik cesarski

Wiesław Łągiewka

Ćma

Patryk Kowalski

Orkiestra i Chór Opery na Zamku 

Dyrygent

Vladimir Kiradjiev

Inspicjent Maria Malinowska-Przybyłowicz

Program: https://tiny.pl/rzf1h

Działalność Opery na Zamku w Szczecinie jest współfinansowana przy Wsparciu ze środków Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Źródło:

Materiał nadesłany