Dziwne rekolekcje zafundował swojej publiczności Piotr Tomaszuk. Z pozoru rzecz wygląda zacnie. Siedzimy na dnie statku, gdzieś w ładowniach wysłużonej galery, kontemplując alegoryczny teatr, w którym - jak na paradzie - prezentują się ludzkie grzechy i cnoty, powabne pokusy, apokaliptyczne plagi, żywioły i figury biblijne. Występki są ohydne, cnoty atrakcyjne, a kary za grzechy - straszne. Wygląda na to, że jesteśmy w środku dobrze znanej przestrzeni moralitetu. Ale to tylko pozór. Im dłużej trwa podróż tym dziwnym statkiem, tym większa konsternacja wśród pasażerów. To, co zrazu wyglądało na wycieczkę stylowym wehikułem, z czasem okazuje się rejsem grozy. "Statek błaznów" we Wrocławskim Teatrze Lalek powstał z inspiracji piętnastowiecznym zbiorem satyr Sebastiana Branta. Dzieło to, zatytułowane Okręt błaznów, doczekało się niedawno pierwszego polskiego przekładu pióra Andrzeja Lama. Poemat Branta to swoisty katalog człowieczych wad,
Tytuł oryginalny
Szatan resetuje świat
Źródło:
Materiał nadesłany
Teatr nr 5