Złażąc po ścianie z wysokości balkonu Teatru im. Jaracza, postrzelona szesnastolatka Ewa Tyszowska znalazła się nie tylko na ulicy tj. na scenie, lecz również na ziemi niczyjej, leżącej pomiędzy Krainą Bajek, a Krainą Lektur Szkolnych.
Brzmi to dość zawikłanie, w istocie jednak sprawa jest bardzo prosta. Nie tylko teatry lalkowe, ale dramatyczne i muzyczne również, darzą żywym zainteresowaniem dziecięcego widza, przygotowując mu specjalny, przede wszystkim na bajkach oparty repertuar. Dotąd jest dobrze, dopóki widz jest naprawdę mały, potem jednak zaczyna się ziemia niczyja; czternastolatek znajdzie dla siebie książkę, film, program telewizyjny, ale nie teatralny spektakl. Owszem, wkrótce trafi na widownię, ale już w ramach abonamentów szkolnych, na jedną ze sztuk "lekturowych", z których może być po prostu odpytany na lekcji. Pożyteczna to akcja i trudno się na nią wykrzywiać, jednak przymus - choćby najrozsądniej stosowany - nie skłania do miłości, a teatr szuka przecież widzów, którzy kochałby go dla niego samego... Pomny na to wszystko Teatr im. Jaracza postanowił wedrzeć się w istniejącą lukę i sięgnął po pisarza uwielbianego przez parę przynajmniej pokoleń nasto