Jak na instytucję kulturalną przystało Teatr Muzyczny w Lublinie zakończył rok 2011 w stylu artystycznym - dwukrotnym wykonaniem "Koncertu Sylwestrowego". Takie pożegnanie odchodzącego roku stało się tradycją teatru. Tradycją, którą z całą pewnością warto kontynuować - pisze Andrzej Z. Kowlaczyk w Polsce Kurierze Lubelskim.
Układaniem programu takich szczególnych koncertów rządzi właściwie tylko jedna zasada: ma być przebojowo. I tak właśnie było w Teatrze Muzycznym. Choć trzeba rzec, iż tym razem repertuar mógł być niejakim zaskoczeniem. Reżyser koncertu, Tomasz Janczak, zrezygnował z hitów operowych i operetkowych, które najczęściej pojawiają się przy takich okazjach. Postawił na musical oraz wielkie przeboje estradowe. Z jednym wyjątkiem: na bis wszyscy wykonawcy zaśpiewali "Libiamo, libiamo" z "Traviaty". Ale to zrozumiałe - tego "numeru" na sylwestrowym koncercie po prostu zabraknąć nie mogło. Od inżyniera Mamonia z "Rejsu" wiemy, że podoba nam się to, co znamy. Zatem program koncertu nie mógł się nie podobać, bowiem wypełniły go utwory znane powszechnie. Ale nierzadko wykonywane w sposób odmienny od oryginałów. Evergreeny polskiej estrady - "To się zwykle tak zaczyna", "Nigdy więcej" czy "Miłość ci wszystko wybaczy" - zaśpiewane przez Tomasza Ja