18.07.2005 Wersja do druku

Swojskie klimaty

Nie mam nastroju do żartów. Wręcz smutek mnie zalewa. Życie teatralne zapatrzyło się na świat polityki i uległo takim podziałom, że zamazały one i racje, i prawdziwy obraz, i zdrowy rozsądek, niestety, też. Powstał jeden wielki teatr wojny - pisze w "Kulturałkach" Wacław Krupiński.

O jakże by się chciało znów do Tunezji; już nawet nie dlatego, że tam ciepło i bezdeszczowo, i nie z powodu codziennego cudownego wymogu "odtruwania" (na wszelki wypadek) kieliszeczkiem. Oczywiście, jak ktoś się troszczy o swe zdrowie (i ma większy zapasik, bo tam mocne alkohole mało dostępne i drogie), to i dwa kieliszeczki wychyli - przed posiłkiem i po, albo rozrzutnie "na obie nóżki" za każdym razem. Zresztą, co ja będą rodakom podpowiadał... Niejedna wątroba nie wytrzymała kuracji typu "no to, obyśmy zdrowi byli". W kraju jestem. Przeglądam zaległe gazety i od razu swojskie klimaty. Na przykład ciąg dalszy awantury w teatrze Wybrzeże. Maciej Nowak został odwołany z funkcji dyrektora, bo długi, wzrost kosztów, żenująca frekwencja, a teraz się okazuje, że marszałek województwa pomorskiego przywraca go na stanowisko i jeszcze dokłada pieniędzy, a minister kultury wszczyna procedurę uznania teatru Wybrzeże za narodową instytucję kultury.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Swojskie klimaty

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski nr 165/16.07.2005

Autor:

Wacław Krupiński

Data:

18.07.2005

Wątki tematyczne